<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>

			  <title>LubelskaKolej.net - Aktualności</title>
<link>http://lubelskakolej.net</link>
			  <description>Kolejowe aktualności z województwa lubelskiego - 
			  tabor, infrastruktura, imprezy, wypadki...</description>

			  <language>pl</language>
<webMaster>admin@lubelskakolej.net</webMaster><item>

		 <guid isPermaLink="false">ty51-1728012012awa</guid>

		 <title>Nasze postulaty</title>

       <link>http://lubelskakolej.net/aktualnosci.php#n1</link>

       <author>admin@podkarpackakolej.net (Ty51-17)</author>

       <description>Awantura na początek nowego roku  zrobiła się u nas  okrutna, aczkolwiek nie pierwszy to raz i chyba nie ostatni, chociaż jeżeli portal się całkowicie rozleci &#8211; to będzie ostatni! . Różne są takiego stanu rzeczy przyczyny , lecz  na zmiany się chyba nie zanosi. Ja jestem tak samo nie - reformowalny, jak grupa PKP i  chyba zostałem przez nią zarażony betonem, a to śmiertelna choroba, aczkolwiek nie przenoszona drogą płciową. Przy okazji dowiedziałem się, co to niektórzy sobie myślą na mój temat. Wstydzili byście się !  Skoro na kolei mamy burdel, to i u nas , na stronie bezpośrednio związanej z kolejową tematyką  czasami też może być  burdel ! Ważne, że staramy się nad nim zapanować, niczym  nasz kochany Minister od transportu , który dwoi  się i troi przy wprowadzaniu nowego rozkładu jazdy. Oczywiście stopniowo będziemy  eliminować negatywne zjawiska. Dlatego  powoływane są  specjalne komisje wyjaśniające , stawiane są diagnozy, ale wiadomo, że to są przedsięwzięcia długotrwałe i  na końcowy raport trzeba będzie jeszcze długo poczekać.  A po za tym to jest działalność społeczna , a nie dochodowa i mamy poniekąd  inne sprawy na głowie , traktując robotę  przy prowadzeniu portalu tylko jako dosyć oryginalne  hobby. W  między czasie posypało  nam solidnie śniegiem po łączach , więc  stanęła nasza nowa galeria, w ten sposób, że niektóre kategorie nie chcą przyjmować  zdjęć &#8211; dziwne, że najbardziej uaktywniła się w ten sposób Lokomotywownia CARGO Bortatycze , ale miejmy nadzieje , że  już  niedługo przyjdzie odwilż, mróz puści, więc cybernice hakerskie spławi się na  Łabuńce i Wieprzu  -  tedy i galeria zacznie działać jak Pan Bóg przykazał. W końcu wiosna ma swoje prawa.  Ostatnie dni upłynęły pod znakiem wszelkiego rodzaju wystąpień i odezw wydawanych przez instytucje i osoby działające pod szyldem obrony kolei na Roztoczu. Jakiś czas temu odbyło się w sali zamojskiego ZOO spotkanie  dotyczące "Problemów i perspektyw kolei na Zamojszczyźnie". Jak poinformowały zamojskie   serwisy internetowe - podczas grudniowego spotkania jego uczestnicy postanowili wystosować pismo do Marszałka Województwa Lubelskiego Krzysztofa Hetmana, zawierające problemowe pytania oraz perspektywiczne propozycje rozwiązania problemów związanych z koleją w naszym regionie. Według  zapewnień inicjatorów  akcji , pismo zostało przekazane adresatowi w trybie urzędowym za pośrednictwem Prezydenta Miasta Zamościa Marcina Zamoyskiego.  Dokument ten  zostało podpisany przez osoby reprezentujące  znaczące instytucje w regionie, a inicjatorzy zaprosili do współpracy również  przedstawicieli z szeroko rozumianych   innych środowisk, w myśl zasady: działanie ponad wszelkimi podziałami.  Trzeba docenić szczytne cele , jak i stopniowe otwieranie się poza kręgi ściśle kolejowe, natomiast zakres pytań postawionych władzom województwa  mnie nieco rozczarował. Niestety są one dosyć ogólnikowe i oderwane od rzeczywistości rozkładowej. Na pierwszy rzut oka , przedstawione postulaty idą głównie w kierunku zabezpieczenia  interesów  środowiska kolejarzy dojeżdżających do pracy w Lublinie, które co prawda jest dosyć liczne, aczkolwiek nie odzwierciedla potrzeb ogółu zainteresowanych.  Moim zdaniem , obecny rozkład jazdy pociągów regionalnych jest w miarę rozsądnie  skonstruowany pod kątem zabezpieczenia przyzwoitego  skomunikowania  w Lublinie z pociągami odjeżdżającymi i przyjeżdżającymi z dalszych części Polski. Biorąc pod uwagę nasze skromne uwarunkowania i spore ograniczenia - takie priorytety postawione być powinny  podczas jego konstrukcji. W przypadku przesunięcia odjazdu KASZTELANA z Lublina do Zamościa z godz. 9:35 na godzinę 7:30 , jak chcą tego sygnatariusze  pisma  - nastąpi utrata skomunikowania z pociągiem z Warszawy, a w wakacje z Helu i Kołobrzegu. Ponadto o tej porze ( o 7.30 )  odjeżdża dosyć popularny pociąg elektryczny do Chełma, więc trzeba było by  przesunąć jego odjazd na inne godziny. Kolejna proponowana zmiana - przesunięcie odjazdu pociągu  z Lublina do Zamościa z godz. 20:45 na godzinę 19:45 skutkuje utratą skomunikowania z popularnym pociągiem ze Szczecina, a latem ze Świnoujścia. Z kolei przyjazd do Lublina na godz. 7 jest pozbawiony jakiegokolwiek sensu ekonomicznego, no chyba oprócz dowozu kolejarzy do pracy  w zlokalizowanych na stacji zakładach. W tej chwili mamy dwa ranne połączenia z Zamościa do Lublina. Wyjeżdżając o 4.32 , po przesiadce w Rejowcu na pociąg elektryczny z Chełma dojeżdżamy na miejsce o godz. 6.43 i jest to w miarę przyzwoita pora , która pozwala dostać  w dalsze rejony miasta na godz. 7 &#8211; 7.15, kiedy rozpoczyna się praca w większości zakładów pracy. Z kolei drugi kurs z Zamościa odj. 5.45 umożliwia dojazd do Lublina przed 8 , a także pozwala na kontynuowanie podróży w  kierunku: Wrocławia, Szczecina , Świnoujścia i Gdyni. Komu mają zatem służyć zaproponowane zmiany? Na pewno nie nam!  Również inne pociągi, tj. wyjeżdżający z Zamościa do Lublina o 7.50 ( Kanclerz ) , o 16.34  ( Kasztelan ) czy powracający  z Lublina do Zamościa o 16.15 ( Kanclerz ) cieszą się bardzo dobrą frekwencją , a dwa pierwsze są przyzwoicie skomunikowane. Od 8.01.2012 r. mamy też pociąg przyjeżdżający do Zamościa po północy, umożliwiający powrót z Lublina po 22 , z uwzględnieniem przesiadania się w Rejowcu. Najmniej sensownie pomyślany jest chyba rozkład jazdy pociągów ODRODZENIE, o modyfikację którego w obydwu kierunkach należało by postulować w pierwszej kolejności. ODRODZENIE kursuje tylko w dni robocze. Przede wszystkim powinno jeździć w soboty, niedzielę i święta, kursy robocze można ograniczyć na rzecz innych pociągów , na przykład tych do Bełżca. Z kolei pociąg z Zamościa do Lublina o 4.32 powinien kursować tylko w dni robocze , ponieważ jest ściśle związany z pociągiem Chełm &#8211; Lublin.  O ile  na szynobusy patrzymy pod kątem dojazdów do pracy z Zamościa do Lublina, to jest to raczej nierealne dla nie kolejarzy bez uruchomienia  przystanku w centrum Zamościa , przy ulicy Peowiaków. Ta inwestycja powinna być oczkiem w głowie dla ogółu  organizacji działających na rzecz kolei na Zamojszczyźnie. Jak wszystkim jest wiadomo, zamojski urząd miasta jest temu bardzo nieprzychylny.  Należy więc przeprowadzić z tą instytucją  decydującą rozprawę , bez  oglądania  się na lokalne sentymenty. Trzeba jak najszybciej wystosować wystąpienie  do Prezydenta Zamościa i obalić w nim dosyć nielogiczną argumentację miejskich urzędników , pozbawioną jakiegokolwiek sensu. O ich wymysłach już wcześniej  pisaliśmy, nie będę się więc powtarzał.   W tej chwili busy  wyjeżdżają  z Zamościa około godz. 5.20 &#8211; 5.30 i docierają  do centrum Lublina przed godz. 7 . Dla dojeżdżającego tak daleko do pracy,  rano liczy się   każda minuta, zatem w stosunku do komunikacji szynowej dostajemy  około 50  minut w plecy na korzyść komunikacji szosowej . W praktyce sprowadza się to do tego, że aby dojechać do pracy na 7.15 do Lublina pociągiem zamiast busem trzeba wstawać  o godzinę wcześniej . Bardzo dużo i taki odstęp czasowy będzie ciężko zniwelować , aczkolwiek można próbować poprzez dogodne usytuowanie przystanku w Zamościu , a w przyszłości skracając czas jazdy , co będzie dosyć realne o ile zlikwiduje się wąskie gardła w Zawadzie i Rejowcu.   W wystąpieniu do Marszałka Województwa  zabrakło mi właśnie postulatów , bardzo istotnych z punktu widzenia zwiększenia atrakcyjności oferty na trasie Zamość &#8211; Lublin, idących w kierunku  zobligowania Województwa  do działań polegających na    ujęciu w programach unijnych inwestycji w zakresie budowy łącznic omijających Zawadę i Rejowiec , co jest bardzo ważne dla skrócenia czasu przejazdu pomiędzy obydwoma miastami. W takim Chełmie , który ma właśnie,  szybkie i bezpośrednie pociągi elektryczne do Lublina obserwuję  ciekawe zjawisko, na przykładzie kilku znajomych mi osób, którzy dojeżdżając do pracy wybierają dłuższą jazdę pociągiem , ceniąc sobie wygodę, bezpieczeństwo   i komfort  podróży przewyższający zalety wynikające z uwarunkowań komunikacji drogowej. Być może w Zamościu z czasem, też do tego dojdzie, bądź co bądź populacja  osób dojeżdżających do Lublina jest ogromna.  Póki co - połączenie ranne już jest! O 4.32 z Zamościa wyjeżdża pociąg, który dowiezie nas do Lublina , wprawdzie z przesiadką, ale czas jazdy ma  tylko nieco dłuższy od kursów bezpośrednich ( niecałe  10 minut ) . Trzeba go monitorować i dopiero ewentualnie zastanawiać się co dalej . Niewątpliwie, wyprawienie szynobusu  przyjeżdżającego przed 7 do  Lublina będzie technicznie trudne, ponieważ w tym samym czasie wytrasowany jest  pociąg z Chełma, więc musiały by jechać jeden za drugim.. Na razie wprowadzono rozwiązanie kompromisowe , ale brakuje tutaj reklamy . Na zamojskim dworcu  na przykład nie znalazłem jakiejkolwiek informacji o możliwości dojazdu do Lublina o 4.32, jest tylko wpisany kurs do Rejowca w tabeli z rozkładem jazdy. To stanowczo za mało! Mało tego - niektóre rozkłady są też nieaktualne, te wewnątrz poczekalni. Prawdopodobnie nikt jej nie otwierał od dłuższego czasu.  Z drugiej strony  - widzę pewien sposób na pociąg bezpośredni z Zamościa do Lublina o 4.32. Trzeba pamiętać, że  bardzo popularnego,  rannego kursu  z Chełma,   skasować  nie wolno. Pomysł mam taki, aby  pociąg z Lublina o 22.25  wyruszał zestawiony z dwóch szynobusów , które rozczepiane były by w Rejowcu, w ten sposób, że jeden jechał by do  Chełma, a drugi do Zamościa. Rano była by sytuacja odwrotna, pojazd z Zamościa wyruszał by o 4.32 i łączył by się z tym z Chełma, a dalej jechały by obydwa. Odpadał by wtedy kurs z Rejowca do Zamościa przyj. 7.42 - podsył na Kasztelana, ale było by połączenie nocne z Lublina do Zamościa, tylko, że rano mogą się nie pomieścić wszyscy po drodze od Rejowca do Lublina ,    bo ponoć jest to bardzo popularny pociąg złożony z dwóch jednostek elektrycznych. Ponadto,  manewry w Rejowcu i tak przedłużyły by postój do tego stopnia, że godzina wyjazdu z Zamościa nie uległa by zmianie. Nie wiem czy warto?  Pociągi REGIO doskonale za to sprawdzają się jako kursy dowożące pasażerów do Lublina , na połączenia dalekobieżne w inne części Polski. Bez jakiegokolwiek znaczenia jest tutaj nieco dłuższy czas przejazdu w porównaniu do komunikacji autobusowej czy busowej, właśnie ze względu na dogodne skomunikowania w Lublinie. Dodatkowo pasażerowie dalekobieżni są zaopatrzeni w większy bagaż osobisty, który znacznie utrudnia przemieszczanie się pomiędzy dworcami autobusowym a kolejowym i odwrotnie w Lublinie, które przecież są umiejscowione w znacznej odległości.  Wracając do Wystąpienia : punkt 2 o skomunikowaniu ze Stalowej Woli w Lublinie jest logiczny, ale czy to takie ma znaczenie praktyczne - wątpię. Kurs o 16.15 jest niesamowicie popularny, parę razy wsiadałem na Lublinie Północnym i dosłownie musiałem na siłę tam się upychać &#8211; tak ciasno było. Co prawda dużo osób wysiada po drodze, w szczególności w Trawnikach i Jaszczowie , ale od Rejowca do Zamościa całkiem spora grupa  nim jeździ i to właśnie bezpośrednio z Lublina. W kierunku Rejowca zachowany jest półgodzinny odstęp, tj odjazdy pociągów z Lublina do Chełma mamy o porach: 15.45 i 16.45. Odjazd jest doskonale wpasowany i zaspokaja  zapewne tych, którzy pracują w dalszych częściach Lublina i mogą spokojnie dojechać na tę porę na stację z pracy, jak i osobom załatwiającym tutaj różne sprawy i powracającym po południu na Roztocze. Nie , no oczywiście , przesunięcie odjazdu  nic nie kosztuje , chociaż ja  jestem tego zdania , żeby go jeszcze z kwadrans do przodu przesunąć , a wcześniejszy kurs do Chełma przyśpieszyć   na 15.40, a może 15.35 .  W temacie  połączenia kolejowego ze Stalowej Woli uważam, że na Roztoczu jest potrzebny właśnie , bezpośredni szynobus  ze Stalowej Woli , przez Biłgoraj do Zamościa , ze skomunikowaniem w Zwierzyńcu Towarowym na Bełżec i dalej. Wydaje mi się, że powinno być to połączenie typu:  odjazd ze Stalowej Woli po Hetmanie  , czyli po 7 , a powrót po południu . Stalówka ma około  60 tys., Biłgoraj prawie   30 tys. , Zamość ma tez około 60tys. Pociąg  trasę ze Stalowej Woli do Zamościa  zrobi w 2h20min. Jest to  czas trudny  do osiągnięcia  przy jeździe samochodem.  Przebieg trasy jest naprawdę konkurencyjny w stosunku do transportu samochodowego, a na odcinku od Biłgoraja do Stalowej Woli jest bardzo słabo rozwinięta sieć drogowa i  praktycznie często jedzie się dookoła i po wertepach. Dlatego też  Nisko ,  Stalowa Wola czy okolice mają bardzo słabo rozwiniętą ofertę wśród przewoźników samochodowych w kierunku Biłgoraja . Najczęściej są to dalekobieżne trasy okrężne ( Kraków, Katowice ) przez Janów Lubelski i Frampol. Wielu z nas  doskonale pamięta jeszcze popularnego &#8222;Bolka i Lolka&#8221; , czyli  pociągi  Zamość-Stalowa Wola Rozwadów, którymi  naprawdę dużo ludzi jeździło. Przy ewentualnej reaktywacji tych połączeń można poeksperymentować z  ewentualnym ich przedłużeniem do Hrubieszowa..... Właśnie ,  apropos e połączeń do Hrubieszowa .  W Wystąpieniu należało przedstawić konkretną propozycję -  niewątpliwie łącznik od HETMANA, który umożliwiał by dojazd podróżnym ze Śląska czy Małopolski w późnych godzinach nocnych do okolic Hrubieszowa. Występuje realny problem w tym zakresie, ponieważ HETMAN przyjeżdża do Zamościa za późno, kiedy nie jeżdżą już żadni przewoźnicy drogowi. Zainteresowanie jest wielkie i trzeba je wykorzystać. Pociąg do Hrubieszowa powinien jechać bezpośrednio z Lublina , czyli musi  nim być MAGNAT i  dlatego nie wolno   przesuwać jego odjazdu z Lublina o godzinę wcześniej ( ze względu na dogodne skomunikowanie z dalszych części Polski w Lublinie ). W drodze powrotnej mamy sytuację analogiczną, pomysł prosi się więc o jak najszybsze  wdrożenie. Prawdę mówiąc  pokusił bym się jeszcze o jakiś kurs dzienny na trasie: Zamość &#8211; Hrubieszów &#8211; Zamość , dla turystów  chociażby  ze Stalowej Woli czy Bełżca, ale nie tylko dla nich -  o tym pomyśle  napiszę później.  Żeby nie było , ze tylko krytykuję -  rozsądnie brzmią  zawarte w Wystąpieniu propozycje nadania całorocznego statusu kursowania w stosunku do  pociągów , które mają być uruchomione  sezonowo w wakacje i w weekend majowy do Bełżca i dalej na Roztocze Południowe. Należy  jak najszybciej uruchomić przynajmniej  po jednym całorocznym połączeniu z Zamościa o 8.05 i z Lublina o 9.35 i z powrotem. Trzeba  też koniecznie zwrócić uwagę na kilkuminutowe rozkomunikowania tych pociągów w Jarosławiu , z TLK na Śląsk , które wynikają z obecnie  obowiązującego rozkładu jazdy.  Z kolei kursowanie  pociągu REGIO z Lublina  - KANCLERZ  , odjazd po 16 i powrót rano można spokojnie ograniczyć  tylko  do sezonu wakacyjnego, jak to pierwotnie założono . W ubiegłym roku nawet w wakacje zbyt dużo  ludzi nim nie jeździło. Wciągu roku Kanclerz mógłby jeździć do Bełżca w piątki i wracać w niedziele do Lublina. Takie połączenia na pewno miałyby powodzenie.  Uważam, za nieprzemyślane   utrzymywanie w obecnym rozkładzie jazdy  łączenia szynobusów z Zamościa i Bełżca w Zawadzie, chodzi o KANCLERZA i KASZTELANA. Proponuję odejść od tego modelu  na rzecz dogodnego skomunikowania. W ubiegłym roku  praktyka łączenia dwóch pojazdów stosowana była tylko w niedzielnym , popołudniowym KASZTELANIE ( dużo osób ) i  KANCLERZU - dla zamknięcia obiegu. Pozostałe kursy były na zasadzie przesiadki w Zawadzie do drugiego pojazdu , co powodowało konieczność uruchomienia kuriozalnych relacji typu: Zawada &#8211; Bełżec czy Bełżec &#8211; Zawada , w ogóle nie skomunikowanych w kierunku  Zamościa. Absurd i koniec! Mogę się zgodzić, że będą problemy z  dostaniem się  w letnie i poświąteczne niedziele w Zawadzie i na dalszym przebiegu do popołudniowego KASZTELANA, ale taka sytuacja wystąpi  tylko w wybrane dni w roku, co można przewidzieć . Niewątpliwie po  uruchomieniu   pociągu TLK z Warszawy na Roztocze ,  frekwencja w KASZTELANIE  spadnie , chyba , że będzie drastyczna różnica cen biletów , która  spowoduje, że  w pociągu TLK będzie jeździła tylko &#8222;warszawka&#8221;. Wtedy  dla bezpieczeństwa i tak należało by  KASZTELANA przesunąć na inną porę  , żeby w TLK w ogóle ktoś jeździł. Postuluję    o nie łączenie KANCLERZA i KASZTELANA w Zawadzie, tylko uruchomienie oddzielnych pociągów Zamość - Bełżec - Zamość , z nim skomunikowanych, przy ewentualnym wzmocnieniu KASZTELANA w niektóre szczytowe dni kończące długie weekendy  . Wydaje mi się, że jest to bardzo rozsądne rozwiązanie.  Jak się już ma ambitne plany odnośnie Lwowa , to trzeba na nie patrzeć realistycznie. Jak decydujemy się na pociąg TLK z Warszawy , to trzeba coś zrobić z KASZTELANEM ! Sugeruję , że ten nowy  będzie jechał,  zgodnie z obowiązującymi trendami - w planie  dawnego ROZTOCZA w  relacji Warszawa Zach. &#8211; Rawa Ruska. Chyba, że czekamy na wprowadzenie przez INTERCITY   pociągu , a po jego uruchomieniu przesuwamy szynobusy z KASZTELANA na trasę na Stalową czy Hrubieszów ?  Ja był bym za tym, ale uważam , że jakiś rozkład należy zaproponować , żeby nie było zaskoczenia. Skoro rzucono hasło, to spróbujmy przejść do konkretów... Pociąg do Lwowa, wydaje mi się  póki co nierealny , ze względu na problem z dewastowaniem wagonów na granicy przez przemytników. Podejrzewam, że bardzo ciężko było by to zjawisko wyeliminować w praktyce, chociaż w teorii niewątpliwie wszystko pięknie wyglądać może, a jakże. Być może, trzeba było by go uruchamiać tylko do Hrebennego , gdzie następowała by  przesiadka na skomunikowany  szynobus.  Podobno w stolicy Podkarpacia rozważano możliwość uruchomienia  połączeń regionalnych z Jarosławia do Rawy Ruskiej  , aczkolwiek też dano sobie na razie z nimi  spokój. Taki kurs mógł by być skomunikowany w Hrebennem z pociągiem TLK z Warszawy, a gdyby  były  dwa kursy  , jak za dawnych czasów od strony Zamościa , to można było by ten drugi z Jarosławia skomunikować właśnie z pociągami do/z Zamościa. Niewątpliwie jeden wagon szynobusu, który na dodatek jest monitorowany -  łatwiej było by uchronić przed dewastacją , niż przedziałowy skład wagonowy .  Z kolei  pociąg TLK z Warszawy na Roztocze niewątpliwie  by się przydał .   Przed rzezią w 2009 roku ,  to właśnie SOLINA z Warszawy do Bełżca kształtowała największą frekwencję , aczkolwiek nie wiem czy całorocznie  to wyjdzie  już tak pięknie  i jak się będzie kształtowała sprawa różnicy cen biletów między PR a IC .  Na Roztoczu nie mamy takich atrakcji jak w górach: wyciągów narciarskich jest mało , baza turystyczna w zimie jeszcze słaba, żeby przyciągnąć turystów przez cały rok. Z drugiej strony można zacząć właśnie od dogodnej i wygodnej komunikacji...Pozostają jeszcze osoby uczące się i jeżdżące do stolicy do pracy  Pasażerowie z Lublina siłą rzeczy wybiorą tańsze połączenia regionalne, w szczególności te promocyjne, ale uważam , że dla osób z Warszawy będzie to ciekawa propozycja, z tym, że coś za coś.  KASZTELANA trzeba wyciąć, a szynobus zagospodarować na inny kurs ( Rozwadów, Hrubieszów ) bo 4 pociągi z Lublina do Bełżca  póki co to przesada. Ta pośpieszna TLK z Warszawy może jeździć do Hrebennego ( skąd zainteresowani  piechotą do Rawy ) , a nawet dalej: do Horyńca czy Lubaczowa. Tam tłoku na szlaku nie ma i nie będzie kłopotów z wpasowaniem się w grafik . Ruch towarowy też niewielki, o ile nie znikomy.  Po przeanalizowaniu  obowiązującego rozkładu jazdy , dochodzę do wniosku , że  reaktywacja dawnego ROZTOCZA z Warszawy do Hrebennego wywraca do góry nogami  rozkład pociągów REGIO na Roztoczu i w Lublinie , więc można dyskutować nad  wariantem  bez pociągu TLK , czyli obecnym , z niewielkimi modyfikacjami lub pokusić się o wariant rozkładu jazdy z pociągiem TLK z Warszawy , co będzie jednak wymagało pewnych istotnych rewolucji w ofercie REGIO.  Chyba najlepsze rozwiązanie  to  pociąg na bazie TLK nr 12101 z Warszawy Zach odj. 6.45 , w wersji obowiązującej  od 1.03.2012 r.  Wtedy przyjeżdżał by on do Lublina o godz. 9.23 i co ciekawe w sezonie prowadził by wagony bezpośrednie z Kołobrzegu i Helu. Podejrzewam jednak , że na Roztocze wyruszać by musiał nieco okrojony ze względów technicznych. Zaplanowałem krótki postój i  odjazd z Lublina już o godz.  9.35 , pomimo, że w międzyczasie następowała  by zmiana trakcji z elektrycznej na spalinową , bowiem innej możliwości nie widzę po drodze. Rejowiec przyj. 10.14 , odj. 10.25 , Zawada 11.19/11.20, Bełżec przyj. 12.20. Z tych względów można było by przesunąć KASZTELANA odj. z Lublina z 9.35 na 6.55     ( o 6.30 i 7.30 jadą kible do Chełma więc muszę jakoś między nimi  wpasować ). Z Kanclerzem z Zamościa do Lublina KASZTELAN krzyżował by się o 8.27 w Ruskich Piaskach , Kanclerz byłby opóźniony z Zamościa na godzinę 7.55, co było by praktyczne.  Teraz jest za mało czasu na sprawy techniczne, kiedy to  Podkomorzy przyj. 7.42 i ten sam szynobus jedzie następnie o 7.50 do Lublina. Podkomorzego proponuję albo zostawić , ale przyporządkować ściśle pod kibel 5.45 z Chełma, tj. tylko  w dni robocze kursy, w pozostałe nie ma sensu, a teraz jest cały rok. Podkomorzy utracił by sens bytu , gdyby pociąg z Zamościa wyjeżdżający o 4.32 jechał do Lublina bezpośrednio, po połączeniu w Rejowcu z szynobusem z Chełma &#8211; pisałem o tym już wcześniej.  Kasztelan jechał by tylko do Zamościa, w Zawadzie skomunikowany był by z pociągiem Zamość - Jarosław , odj. z Zamościa opóźniony na 8.30 , Kasztelan przyj do Zamościa na 8.54, w Zwierzyńcu Towarowym pociąg z Zamościa do Jarosławia 9.08/9.10 , krzyżowany z pociągiem ze Stalowej Woli do Zamościa 9.06/9.12 , przyjazd do Zamościa na 9.47.  Następnie szynobus z Zamościa przyjeżdżał by na 10.00 do Bełżca, o 10.05 jechał by dalej. O  9.58 przyjeżdżał by do Bełżca szynobus z Jarosławia , który po krzyżowaniu o 10.04 jechał by w kierunku  Zwierzyńca.  W Zawadzie pojawiał by się  o 11.15 , gdzie stanowił by skomunikowanie w stronę Zamościa z pociągiem TLK z Warszawy .  Następnie o 11.31 szynobus wjeżdżał by do Zamościa i kurs ten można było by z powodzeniem przedłużyć aż do Hrubieszowa. Za to pojazd , który przyjeżdżał by do Zamościa o 9.47 ( ten z Rozwadowa ) proponuję wyprawić z Zamościa , odjazd o  godz. 11.40 , w drogę do Rozwadowa gdzie przyjeżdżał by przed 14 i zaraz wracał do Zamościa , tak aby pojawić się u nas po godz. 16. Wskrzesilibyśmy w ten sposób legendarnego &#8222;BOLKA i LOLKA&#8221; , co prawda już  nie w archaicznej postaci odkurzacza   plus  dwie bonanzy ( SP32 i 2 x wagony Bh ) ale wyobraźnia ludzka jest nieokiełznana!  Powrót TLK ROZTOCZE z Bełżca zaplanowałem na 16.20, Zawada przyj. 17.20 i tutaj wymyśliłem potrójne krzyżowanie , które technicznie jest jednak możliwe przy 2 torach, tj. ODRODZENIE odjazd 15.30 z Lublina , skomunikowanie z Bydgoszczy i ewentualnie powroty z pracy, następny z Lublina w kierunku Rejowca to kibel: 15.50 ( aktualnie: 15.45 ) do Chełma, więc ODRODZENIE  nie da się bardziej przesunąć .  W Zawadzie najpierw wjechał by o 17.08 szynobus z Zamościa do Rzeszowa na tor 4, potem o 17.13 na tor 1 ODRODZENIE z Lublina , które następnie  przestawiło by się na tor 4 , a na końcu o 17.19 pośpieszny do Warszawy, który w Lublinie byłby 19.05 i po zmianie trakcji o 19.20 jechał dalej. Stalowa Wola wyjeżdżała by z Zamościa koło 16.40 , mijanie z TLK w Szczebrzeszynie - inaczej nie da się wpasować , no chyba , żeby zatrzymać oba pociągi  na Towarowym, ale nie ma chyba takiej potrzeby. ODRODZENIE z Zamościa odjazd 14.04, Lublin przyj. 16.03. Dobre skomunikowania! Pasuje mi przesunięcie odjazdu z Lublina KANCLERZA z godz. 16.15 na 17.30 ale poza mistrzostwami piłkarskimi , bo wtedy TLK z Warszawy  przyjeżdżająca do Lublina o  17.17 wydłużona jest do Dorohuska. Z Kanclerzem jest pewien problem, bo o 16.15 łapie dużo ludzi do Trawnik i Jaszczowa .  Po jego  przesunięciu  robi się  &#8222;dziura&#8221; w potoku &#8211; &#8222;przerywamy tamę&#8221;, którą trzeba czymś zapchać!  Mój pomysł ma więc pewne wady , z tym, że raczej w ruchu lokalnym w odniesieniu do największych stacji okołolubelskich.  Niestety KASZTELAN  o 16.30  z Zamościa won z rozkładu! Pokrywa się z TLK ROZTOCZE. Myślę, że   trzeba go wpasować jako kurs skomunikowany w Zawadzie z pociągiem z Jarosławia , którego przyjazd do Zamościa nieco opóźniłem  ( o 20 minut ) przyj. do Zamościa: 20.00, ze względu na mijanie się w Bełżcu z szynobusem jadącym w kierunku przeciwnym. KASZTELAN musi  wracać do Lublina , żeby zamknąć obieg , więc jeśli Kanclerz wyjeżdżał by z Lublina o 17.30 , w Zamościu był by na 19.28 , KASZTELAN odjeżdżał by o 19.32 , a w Zawadzie miał by skomunikowanie z Jarosławia.  Kasztelan w  Lublinie meldował by się o 21.38, z tym, że ostatni kibel z Dorohuska trzeba by przesunąć z pół godziny w tył bo miałby  z nim kolizję w rozkładzie. Nie było by pijackiego pociągu  przyj. o.0. 40 do Zamościa , jaki obecnie mamy  , chyba, żeby zastosować , wspomniany wariant z łączeniem szynobusów w Rejowcu przy pierwszym i ostatnim kursie z/do  Chełma/Zamościa. Dodatek Zamość &#8211; Bełżec &#8211; Zamość  , zamiast korelować w Zawadzie pod  KANCLERZA ( tj. rano około 8 i po południu około 18 ) można było by puścić w nocy , jako skomunikowanie od MAGNATA , a z powrotem rano jako dowóz na HETMANA i MAGNATA, ale chyba tylko w niektóre dni tygodnia . Łącznik z Zamościa wyjeżdżał by po przyjeździe Hetmana , załóżmy o 22.18 i w Zawadzie miał by skomunikowanie z MAGNATEM.  W stronę przeciwną , musiał by dojechać do Zawady najpóźniej na 5.35  , czyli wyjazd z Bełżca należało by zaplanować o 4.25. .Obieg wykonywać  musiał by   szynobus , który przyjeżdżał by do  Zamościa z  Jarosławia o 20, natomiast sam MAGNAT jeździł by bezpośrednio do/z Hrubieszowa. Oczywiście  do Hrubieszowa wydłużamy też dzienny z Jarosławia i od razu mamy skomunikowanie w obie strony w Zawadzie z pośpieszną Warszawą, jak za dawnych lat. Może wtedy przyjeżdżać z Hrubieszowa do Zamościa o 16.30, bo o 16.35 wyrusza stąd  Rozwadów , który ma mijanie z TLK w Szczebrzeszynie , wtedy pasażerowie z Roztocza Południowego udający się w kierunku Biłgoraja w Zwierzyńcu Osobowym będą musieli  ze 20 minut poczekać. Pociąg do Jarosławia odjeżdżałby  z Zamościa o 16.57 i wtedy w  Zawadzie mamy skomunikowanie do Warszawy , a z jadącym w stronę przeciwną mijamy się w Bełżcu. Nocny MAGNAT jechał by przez Zamość z Lublina przelotem, a wracał na 5.25 i miał by 20 minut postoju. Zakładam, że nie przesuwamy czasu jazdy HETMANA na Roztoczu , tylko po  zakończeniu  remontów sukcesywnie skracamy mu przejazd w kraju, ale to już chyba jest perspektywa następnego rozkładu jazdy, za rok.  Pociąg z Zamościa w Rozwadowie był by w obie strony skomunikowany w relacji: Rzeszów - Rozwadów - Rzeszów, szacunkowy rozkład: Rzeszów odj. 6.47 , Rozwadów 7.32, St. W Połud. 7.48, Biłgoraj. 8.40 , Zwierz Tow. 9.06/12, Zamość przyj. 9.47. Z powrotem: Zamość odj. 16.35, Szczebrzeszyn: 17.01/08, mijanie z TLK ROZTOCZE, Biłgoraj 17.42, Rozwadów 18.45, skomunikowanie do Rzeszowa i Lublina. Docelowo można nawet  uruchomić pociąg: Lublin - Zamość, ale przez Rozwadów, Zwierzyniec, trasą okrężną. Na pierwszy rzut oka - relacja kuriozalna , ale może być ciekawa. Pociąg  na całej długości przebiegu miał by charakter stricte turystyczny, ale już na krótszych odcinkach było  by to dosyć racjonalne połączenie . Na przykład : Lublin uzyskał by wtedy  bezpośredni pociąg  do  Biłgoraja.   Pierwszy kurs z Lublina do Rozwadowa przyj. na 8.30, teraz musiał by zostać przyśpieszony o  godzinę wcześniej , na 7.30, czyli z Lublina odjazd około  5.30. Z powrotem nie było by już problemu bo  o  porze powrotu z Zamościa ( 18.45 ) z Rozwadowa i tak wyrusza pociąg do Lublina. Do Rzeszowa bym nie przedłużał,  właśnie ze względu na skomunikowanie z pociągami bezpośrednio jadącymi  do/z Lublina , a ponadto mielibyśmy   bezpośrednie kursy z Zamościa do Rzeszowa przez Bełżec.  Dla mieszkańców Biłgoraja istotnym ułatwieniem było by umożliwienie podróży w kierunku Warszawy HETMANEM, po skomunikowaniu go z TLK SANEM w Stalowej Woli ,   który odjeżdża stąd parę minut przed przybyciem HETMANA a ma dosyć długi postój na stacji Skarżysko Kamienna. W kierunku przeciwnym taka jazda jest już możliwa.  No cóż, pomarzyć zawsze można. Zaprezentowane  propozycje wydają mi się sensowne pod kątem spodziewanych potoków podróżnych. Na pewno, nie wszystkie kursy muszą mieć status całorocznych, ponieważ nie ma takiej potrzeby.  Trzeba też ułożyć nowe obiegi dla drużyn trakcyjnych , no i dla posiadanego taboru , chociaż starałem się to  przedstawić  pod kątem  jak najbardziej efektywnego jego wykorzystania.  Niestety,  układanie rozkładu jazdy nie jest taką prostą czynnością  , jakby to się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Jak przesuniemy odjazdy  pociągów z Zamościa do Jarosławia pod kątem wskazanych skomunikowań z Lublina, to w Jarosławiu nigdzie już tymi pociągami dalej nie pojedziemy. Przynajmniej jeden kurs , ten ranny winien być niewątpliwie powiązany z możliwością dojazdu z Jarosławia do Krakowa i na Śląsk. Niestety rozkład pociągów dalekobieżnych z  tabeli 120 jest dla moich pomysłów bardzo nie przyjazny, nie wspominając już o tym, że nawet  aktualnie obowiązujący takich skomunikowań nie posiada. Tak samo ustalając godziny kursowania pociągów z Lublina do Zamościa i z powrotem nie możemy zapominać o pociągach do/z Chełma , a także o ważniejszych stacjach zlokalizowanych blisko Lublina , które generują spore potoki podróżnych dla naszych szynobusów ( Świdnik, Trawniki, Jaszczów ). Miejmy nadzieję, że z czasem uda się wypracować najbardziej korzystne, a zarazem kompromisowe rozwiązania, a głos pasażerów uzyska w tym wszystkim znaczenie decydujące.  PS. Odnośnie przekazania budynków dworców kolejowych samorządom  jestem jak najbardziej za , oczywiście o ile te samorządy zechcą je wziąć i nie przeznaczą potem na inne cele , aczkolwiek w dzisiejszej dobie ,  wariant budynku dworca z poczekalnią odchodzi do lamusa, ze względu na wysokie koszty utrzymania. Dlatego te inne cele mogą przyczynić się do zachowania budynków, które pod zarządem PKP ulegały by stopniowej dewastacji . Wiele takich przykładów mamy w okolicy. Na obecną chwilę   postuluję więc budowę  wiat przystankowych na co ważniejszych postojach. Na przykład: w Zamościu ludzie muszą czekać na deszczu  na przyjazd PODKOMORZEGO o 7.42, który  raptem po  8 minutach postoju jedzie już do Lublina , jako następny kurs. Jedynie reaktywacja projektu : &#8222;stacja parasol&#8221; podróżnym zapewni  w dzisiejszych czasach co prawda byle jakie, ale jednak -  zadaszenie. Dworcowe poczekalnie bowiem dawno zostały już zamknięte na głucho i straszą w nich duchy parowozów - na przykład: w Zamościu o północy w stacyjnych megafonach rozlega się syrena  Ty51-17!Kilka razy już ją słyszałem - na WŁASNE USZY!      </description></item>
<item>

		 <guid isPermaLink="false">bartosz_sojda08012012mij</guid>

		 <title>Co dalej z linią hrubieszowską?</title>

       <link>http://lubelskakolej.net/aktualnosci.php#n2</link>

       <author>admin@podkarpackakolej.net (Bartosz Sojda)</author>

       <description>Mija już dwa i pół roku od pamiętnego &#8222;pospolitego ruszenia&#8221; pasażerów, samorządowców, kolejarzy i organizacji pozarządowych w obronie kolei pasażerskiej na Roztoczu. Patrząc na rozkłady jazdy przewoźników pasażerskich i plany zarządcy infrastruktury kolejowej możemy być dumni i z optymizmem spoglądać w przyszłość roztoczańskich szlaków kolejowych. Niestety nie wszędzie jest tak różowo. Jakby na uboczu  pozostała jeszcze jedna linia kolejowa regionu zamojskiego. I choć nie grozi jej już chyba &#8222;nagła śmierć&#8221; poprzez wycięcie odcinka miejskiego w Zamościu, to jednak przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach. Mowa o linii nr 72 Zawada &#8211; Hrubieszów Miasto, a konkretnie o jej odcinku na wschód od Zamościa. Pierwszym powodem do niepokoju o jej przyszłość jest powolny aczkolwiek systematyczny spadek liczby pociągów towarowych. Zamknięcie sekcji napraw i utrzymania wagonów pasażerskich w Hrubieszowie, reorganizacja przewozów przesyłek rozproszonych przez PKP Cargo i wreszcie drugi etap restrukturyzacji tejże spółki, to wszystko sprawiło iż w ciągu ostatnich trzech lat statystyczna średnia ilość pociągów przemierzających w ciągu doby odcinek z  Zamościa do Hrubieszowa spadła mniej więcej o połowę. Wszystko to rzecz jasna nie pozostaje bez wpływu na rentowność linii. Jakby tego było mało słychać plotki, że o całkowitej rezygnacji z usług kolei myśli coraz śmielej należąca do KSC &#8222;Polski Cukier&#8221; cukrownia &#8222;Werbkowice&#8221;  - główny odbiorca przesyłek towarowych na linii hrubieszowskiej. Trzeba tutaj podkreślić, że w ubiegłym roku pociągi uruchomione dla realizacji zamówień cukrowni stanowiły ponad 50% wszystkich przewozów na odcinku Zamość &#8211; Hrubieszów i miały znaczący udział w całej puli ruchu towarowego na Zamojszczyźnie (zaraz po bocznicach podzamojskiego Szopinka). Jasno zatem widać, że w wyniku ewentualnego przerzucenia się tego zakładu na transport samochodowy, sytuacja przewozów na odcinku Zamość &#8211; Hrubieszów staje się tragiczna i na jednej lub maksymalnie dwóch &#8222;zdawkach&#8221; w ciągu tygodnia linia nie przeżyje.  W tej sytuacji jedyną nadzieją na ratunek dla odcinka Zamość &#8211; Hrubieszów i swego rodzaju &#8222;kroplówką&#8221; na ciężkie czasy stają się (podobnie jak ma to miejsce na linii bełżeckiej) przewozy pasażerskie. Jak wiemy tory z Zamościa do Hrubieszowa wbrew swojemu potencjałowi już od 6 lat nie są wykorzystywane w ruchu pasażerskim. Przewozy o charakterze lokalnym wykończyła niefortunna lokalizacja stacji Zamość oraz (a może przede wszystkim) polityka zmierzająca do wyprowadzenia torów kolejowych z Zamościa na obwodnicę północną. Natomiast przewozy dalekobieżne padły ofiarą głupoty i ignorancji kolejowych decydentów.  Wraz z opublikowanym niedawno apelem posła Zawiślaka do hrubieszowskich samorządowców (zainteresowanych odsyłam do &#8222;Dziennika Wschodniego&#8221;, 6 stycznia 2012, Leszek Wójtowicz - &#8222;Hrubieszów chce walczyć o szynobusy&#8221; i na portal ezamosc.pl, 5 stycznia 2012 &#8222;Hrubieszów powalczy o kolej?&#8221;) pojawiła się iskierka nadziei. Teraz wszystko zależy od reakcji adresatów i ich zainteresowania działaniem na rzecz swojej lokalnej społeczności. Jak pokazuje przykład gminy Bełżec można osiągnąć bardzo wiele, lecz jeśli nie zrobi się nic to powiat hrubieszowski najpewniej pożegna się z koleją pasażerską na długie lata (kto wie czy nie na zawsze). O tym, że jest o co walczyć niech za przykład posłuży sukces &#8222;szynobusów&#8221; w najmniej konkurencyjnej (jakby nie patrzeć) wobec transportu drogowego relacji Lublin &#8211; Zamość, który zaskoczył nawet największych pesymistów do których sam się zaliczałem. Przyrzekłem kiedyś odszczekać krytykę połączeń REGIO z Lublina do Zamościa jeśli utrzymają frekwencję swoich odpowiedników z linii kraśnickiej i po pół roku od ich uruchomienia nie pozostaje mi nic innego jak teraz to uczynić i  przeprosić. Sukces pociągów Lublin &#8211; Zamość świadczy dobitnie, że jeśli da się zapełnić &#8222;szynobusy&#8221; nawet tam gdzie jadą o połowę wolniej niż konkurencja busów i PKS, to o ileż łatwiej byłoby to zrobić na linii hrubieszowskiej gdzie pociąg wytrasowany pod tabor pokroju SA107, SA103 czy SA134 może być nawet o 1/5 szybszy od konkurencji drogowej co skompensuje w całości czas potrzebny na dotarcie do stacji kolejowej w Hrubieszowie, o innych miejscowościach z lepiej zlokalizowanymi przystankami nie wspominając. Oczywiście by myśleć poważnie o reaktywacji ruchu pasażerskiego o charakterze typowo regionalnym konieczne są pewne inwestycje, które w sposób dość zwięzły i kompletny zostały wyliczone w przytaczanych wcześniej artykułach z lokalnych mediów.  W telegraficznym skrócie mowa tu o budowie nowego przystanku Zamość Stare Miasto przy ulicy Peowiaków w Zamościu (z możliwością dalszej rozbudowy otaczającej infrastruktury drogowej dla potrzeb przesiadek pociąg-autobus), budowie przystanku Zamość Legionów (w pobliżu planowango centrum handlowego i nie tak odległego zespołu szkół), budowie przystanku Jarosławiec &#8211; Cześniki w okolicach km 16 linii nr 72, i odbudowie przystanku osobowego Zawalów.  Pamiętajmy jednak, że podobne inwestycje na liniach obecnie obsługiwanych &#8222;szynobusami&#8221; by doczekać się realizacji musiały najpierw przebić się do świadomości lokalnych władz. A jak widać nie było na to lepszego sposobu niż uruchomienie niejako &#8222;na próbę&#8221; pociągów pasażerskich obsługiwanych &#8222;szynobusami&#8221;, które &#8222;żyjąc&#8221; prawie wyłącznie z potoków dalekobieżnych przygotowały jednak przedpole dla przewozów bardziej regionalnych. Nie wspominając już o wyśmienitej promocji transportu kolejowego jaką okazała się na Zamojszczyźnie przejażdżka &#8222;szynobusem&#8221;. Kto nie wierzy niech poczyta opinie pasażerów na forach internetowych.  Odnosząc tą sytuację do linii hrubieszowskiej, reaktywację należałoby zacząć od szybkiego zadziałania tam, gdzie brak przewozów kolejowych najbardziej doskwiera czyli w obsłudze potoków dalekobieżnych i turystycznych. Przy odpowiednim dopilnowaniu sprawy jest to możliwe do realizacji nawet w rozkładzie na 2013 rok. Punktem wyjściowym chyba najlepiej byłoby uczynić dwie pary połączeń uruchamianych sezonowo (tj. podobnie jak w przypadku linii bełżeckiej w okresie weekendu majowego oraz wakacji) plus połączenia uruchamiane w okresie świątecznych szczytów przewozowych. Pierwsza i stanowiąca absolutną podstawę, para pociągów powstać powinna z wydłużenia do Hrubieszowa pierwszego porannego kursu Zamość &#8211; Lublin i ostatniego wieczornego Lublin &#8211; Zamość (Regio 230 i 237 &#8222;Magnat&#8221;) tak aby na stacji Zamość zachować skomunikowanie z pociągiem TLK &#8222;Hetman&#8221; Zielona Góra &#8211; Zamość, którego pozycja w rozkładzie jest już pewna. Powiat hrubieszowski uzyskałby tym samym wygodniejsze, tańsze i szybsze niż kurs PKS oraz wygodniejsze i tańsze niż jazda busami z (koniecznością kilkakrotnej przesiadki) połączenie z Krakowem i miastami Górnego Śląska. W sezonie i w okolicach szczytów świątecznych taki pociąg to istny samograj i obopólna korzyść dla PR i PKP IC.  Druga para jako uzupełnienie oferty, mogła by powstać poprzez sezonowe wydłużenie do Hrubieszowa pociągów relacji Lublin &#8211; Zamość (Regio 231 i 236 &#8222;Kasztelan&#8221;) do relacji Lublin &#8211; Hrubieszów. Tworząc tym samym pociąg typowo turystyczny o podobnej funkcji co składy Bełżec - Lublin. Trzeba tutaj zaznaczyć, że tereny nadbużańskie są atrakcyjne pod względem turystycznym choć znacznie mniej znane od Roztocza ze względu na brak promocji i gorszą dostępność. Nie zmienia to jednak faktu, że rynek turystyczny jest bardzo dynamiczny i nie można wykluczyć, że kierunek ten stałby się po takiej &#8222;kolejowej promocji&#8221; dużo popularniejszy. Za przykład niech posłuży Roztocze Południowe, którego znana obecnie marka wypłynęła na szersze wody turystyki nagle w ciągu ledwie dwóch - trzech lat.  Na koniec zastanówmy się jeszcze nad rozkładem wymiany podróżnych w ruchu dalekobieżnym na poszczególnych stacjach i przystankach linii hrubieszowskiej. Może być to temat interesujący w kontekście kolejności rewitalizacji infrastruktury poszczególnych przystanków dla potrzeb reaktywacji połączeń. Poniższe zestawienie nie odzwierciedla może w pełni sytuacji faktycznej gdyż stworzyłem je na podstawie dość skąpych danych (nikła próba 21 dni w skali roku), niejako przy okazji pisania pracy dyplomowej. Niemniej jednak możne ono dać pewien pogląd na to gdzie wsiadali i wysiadali podróżni na linii hrubieszowskiej w ostatnim roku kursowania pociągów pasażerskich. Rozkład wymiany pasażerów na poszczególnych przystankach na bazie próby z okresu wakacyjnego kształtował się następująco (przy zaokrągleniu do całości dla wartości procentowych).  Hrubieszów Miasto &#8211; 74%, Werbkowice &#8211; 11%, Miączyn i Koniuchy &#8211; 5%, Frankamionka i Konopne &#8211; 3% i na końcu Metelin &#8211; 1% Na bazie próby z okresów poza wakacjami rozkład wymiany pasażerskiej kształtował się tak: Hrubieszów Miasto &#8211; 66%, Werbkowice &#8211; 13%, Koniuchy &#8211; 10%, Miączyn &#8211; 4%, Frankamionka i Konopne &#8211; 3% i na końcu Metelin &#8211; 1%. Oczywiście w niektórych przypadkach o wynikach mogły decydować czynniki wtórne takie jak stan infrastruktury przystankowej i możliwość dojazdu do niej, lecz nie zmienia to faktu, że zdecydowanie dominującą pozycje zajmuje końcowa stacja w Hrubieszowie, a wyróżniają się nieodległe jej Werbkowice. Z punktu widzenia rentowności połączenia ciężko zatem o lepszą sytuację niż taka, w której aż 3/4 puli podróżnych kupuje bilety w pełnej relacji do stacji końcowej. Poniżej krótka ilustracja tego jak w 2011 roku prezentowała się infrastruktura pasażerska przystanków i stacji na linii 72. Po zdjęcia w pełnym rozmiarze i z opisami zapraszam na Kolejowe Klimaty Roztocza http://kkr.lubelskakolej.net/   Hrubieszów Miasto              Metelin   http://kkr.lubelskakolej.net/phpThumb/phpThumb.php?src=../data/media/38/DSC06673.jpg&w=450&h=338&zc=1  Werbkowice  http://kkr.lubelskakolej.net/phpThumb/phpThumb.php?src=../data/media/37/DSC08364.jpg&w=450&h=338&zc=1    Konopne    http://kkr.lubelskakolej.net/phpThumb/phpThumb.php?src=../data/media/36/DSC08047.jpg&w=450&h=338&zc=1  Frankamionka  http://kkr.lubelskakolej.net/phpThumb/phpThumb.php?src=../data/media/35/DSC09594.jpg&w=450&h=338&zc=1    Koniuchy        Zawalów      Miączyn        </description></item>
<item>

		 <guid isPermaLink="false">bartosz_sojda28122011prz</guid>

		 <title>Zamość wobec przystanku za... a nawet przeciw</title>

       <link>http://lubelskakolej.net/aktualnosci.php#n3</link>

       <author>admin@podkarpackakolej.net (Bartosz Sojda)</author>

       <description>Przy okazji spotkania na temat przyszłości kolei na Zamojszczyźnie, jakie odbyło się 20 grudnia w zamojskim ZOO, na światło dzienne wyszło kilka nowych faktów, które zapewne będą mieć znaczący wpływ na dalszy rozwój kolejowych przewozów pasażerskich w naszym regionie. Na początek warto wspomnieć, że o ile ze strony lokalnej spotkanie to potraktowane zostało bardzo poważnie, gdyż przybyli zarówno wysocy przedstawicie władz Zamościa, powiatu zamojskiego, jak i poseł Zawislak oraz kolejarze i sympatycy kolei, o tyle urząd marszałkowski województwa lubelskiego zdobył się jedynie na wydelegowanie podinspektora do spraw przewozów kolejowych z departamentu transportu. Oczywiście nie mam zamiaru bynajmniej deprecjonować tego stanowiska &#8211; wręcz przeciwnie była to osoba z pewnością merytorycznie właściwa &#8211; niemniej jednak należy pamiętać, że sam termin spotkania przesuwany był właśnie z powodu planowanego uczestnictwa samego marszałka województwa. Ponadto w przypadku konkretnych rozmów  warto jednak pewne ustalenia zawierać z osobami decyzyjnymi (jak chociażby dyr. departamentu transportu). Miejmy nadzieję, że kolejne takie spotkanie zostanie potraktowane przez UMWL bardziej poważnie. Jedną z poruszanych kwestii, była sprawa budowy strategicznie ważnego dla przewozów regionalnych na Zamojszczyźnie przystanku Zamość Stare Miasto (zwanego też Zamość Centrum). Ostatnio wydawało się, że mamy do czynienia ze zdecydowanie pozytywną atmosferą wokół tej inwestycji. Co więcej, niektórzy przedstawiciele tak władz kolejowych jak i władz zamojskich dawali nadzieję, że być może uda się zrealizować budowę przystanku na Peowiaków nawet przed końcem roku 2012. Niestety teraz po wyborach parlamentarnych, gdy przyszedł czas na konkretne działania, najwidoczniej zapał osłabł i władze Zamościa znów zaczynają mataczyć. Na szczęście udało się praktycznie zaklepać w przyszłorocznym budżecie środki na dokumentacje techniczną przystanku. Niestety na tym pozytywne informacje się kończą, albowiem ze strony zamojskich władz nagle wyszła koncepcja aby nowy przystanek wybudować na os. Legionów przy obwodnicy zamiast w centrum miasta na Peowiaków. Kolejarze z Zakładu Linii Kolejowych PKP PLK w Lublinie są kompletnie zaskoczeni tym pomysłem. W sumie nie dziwota, gdyż my jako sympatycy kolei także jesteśmy zaskoczeni. Jakie są przyczyny takiej nagłej zmiany frontu? Ano przede wszystkim nie pasuje włodarzom Zamościa, że turyści będą mogli dostać się na Stare Miasto także od strony Bramy Lwowskiej, a nie wyłącznie pieszo poprzez nowo wybudowaną Bramę Szczebrzeską. I to niestety nie jest jakiś żart, tylko autentyczne stwierdzenie wiceprezydenta Kossowskiego. Trzeba tutaj chyba przypomnieć, że pociągi regionalne docelowo nie służą i nie powinny służyć wyłącznie wożeniu turystów! No chyba, że władze Zamościa chcą by poza wakacjami w szynobusach do Lublina na starcie przeważała w dni robocze frekwencja rzędu kilku osób, a ludzie dalej masowo tłoczyli się na ul. Gminnej. Poza tym skoro Zamość aż tak bardzo boi się o to, że nikt nie zobaczy świeżo wybudowanych &#8222;historycznych&#8221; obwarowań, to zawsze można wydać serię informatorów/przewodników z trasami turystycznymi zaczynającymi się właśnie przy ZOO. Ale niech nikt nie narzuca człowiekowi chcącemu dojechać do pracy, szkoły czy urzędu, kilkukilometrowego marszu i obowiązkowego podziwiania ruin! Kolejnymi argumentami przeciw lokalizacji na Peowiaków były: skomplikowana sytuacja własnościowa terenu &#8211; sekretarz Karol Garbula stwierdził, że działki należą do &#8222;innej spółki kolejowej&#8221;  (niestety nie umiał powiedzieć do jakiej) - oraz konieczność uzyskania zgody konserwatora zabytków na inwestycję. Ze strony ZLK Lublin ripostowano, że sytuację własnościową kolej jest w stanie szybko sama &#8222;wyprostować&#8221;, a wnioski o  pozwolenie do konserwatora składane będą dopiero w chwili uzyskania pozwolenia od miasta.  Jako plusy lokalizacji przystanku przy obwodnicy przedstawiciele zamojskich władz wskazywali bliskość dużych osiedli mieszkaniowych (os. Zamoyskiego i Legionów) oraz zamiar budowy w bezpośrednim sąsiedztwie dużego centrum handlowego. Ponadto padło oderwane od rzeczywistości stwierdzenie o wyjściu na przeciw pasażerom dojeżdżającym od strony Hrubieszowa. Nie wiem skąd taki pomysł ale trzeba chyba przypomnieć tutaj panu sekretarzowi, że żadna linia komunikacyjna z Hrubieszowa nie podjeżdża w rejon skrzyżowania obwodnicy i linii kolejowej, a odległość od najbliższego przystanku PKS/Bus jest nie mniejsza niż odległość pomiędzy dworcem na Gminnej, a proponowanym przystankiem na Peowiaków. Co więcej, w tym drugim przypadku mamy do dyspozycji kilka linii MZK. Podsumować całe zamieszanie można parafrazą stwierdzenia dyrektora Zygmunta Grzechulskiego z ZLK Lublin. Jako ludzie, którym leży na sercu dobro i rozwój kolei na Zamojszczyźnie, przystankowi na Legionów nie mówimy &#8222;nie&#8221;, jeżeli tylko powstanie równolegle z nim przystanek na Peowiaków. Natomiast jeśli Zamość Legionów miałby powstać zamiast Zamościa Stare Miasto, to jest to propozycja jak najbardziej niedorzeczna i nie rozwiązująca żadnych problemów. Ideą koncepcji przystanku Zamość Centrum było od początku zbudowanie centrum przesiadkowego w samym sercu miasta, dostosowanego do potrzeb lokalnych, tak jak ma to miejsce w większości cywilizowanych aglomeracji. To co wyłania się z propozycji włodarzy Zamościa, jest koncepcją dwóch dworców na opłotkach i to maksymalnie oddalonych od komunikacji drogowej czyli czymś zupełnie przeciwnym. Taki pomysł jest jak najbardziej szkodliwy i należy go zdecydowanie odrzucić!  Zupełnie inaczej sprawa wyglądałaby jeśli powróciłyby kolejowe przewozy pasażerskie z Zamościa do Hrubieszowa. Wtedy rzeczą potrzebną, jeśli nawet nie konieczną  stałoby się zapewnienie dobrej obsługi Zamościa jako podstawowego generatora ruchu, właśnie poprzez zagęszczające się w miarę zbliżania do centrum miasta przystanki: Cześniki, Zamość Legionów i wreszcie Zamość Centrum. Niestety w latach 90 w związku z chorą koncepcją wyprowadzania kolei na obwodnicę północą zrobiono coś zupełnie innego, czyli zlikwidowano przystanek Cześniki i blokowano przez długie lata budowę infrastruktury w Zamościu, tworząc tym samym wbrew wszelkim zasadom budowy sieci transportowych prawie 20km &#8222;dziurę&#8221; komunikacyjną. Na reaktywację połączeń pasażerskich do Hrubieszowa i to nawet w postaci jednej pary skomunikowanej z TLK Hetman niestety, nie mamy raczej co liczyć. Przede wszystkim dlatego, że urząd marszałkowski zdaje się podchodzić do tego problemu jak pies do jeża. Przedstawiciel UMWL zapytany o brak połączeń do Hrubieszowa odparł w zakłopotaniu, że nie przewiduje ich umowa ramowa między urzędem a Przewozami Regionalnymi. Jeśli jest to faktycznie główna przeszkoda, to trzeba przypomnieć, że w stosownej umowie brak było również trasy Bełżec &#8211; Horyniec Zdrój, a jednak pociągi na nią wyruszyły. Zatem szukać przyczyn dla których UMWL wolał wydawać pieniądze np. na kompletnie pozbawiony sensu pociąg &#8222;Podkomorzy&#8221; zamiast na połączenia do Hrubieszowa należy szukać gdzie indziej. </description></item>
<item>

		 <guid isPermaLink="false">ty51-1724122011-_p</guid>

		 <title>Perspektywy kolei...</title>

       <link>http://lubelskakolej.net/aktualnosci.php?ile=5#n4</link>

       <author>admin@podkarpackakolej.net (Ty51-17)</author>

       <description>- Pani Zosiu! Pani Zooosiu! Pani Zoooosiuuu! - Czego? - Pani wyłączy ten odkurzacz. - No a bo co. - Pani wyłączy ten przyrząd jak ja do pani mówię... - No już żem wyłączyła, bo co... - Pani tu przyjdzie ,to  pani zobaczy. - Tutaj na podłodze pani patrzy! - No gdzie? - O tu, pod biurkiem! - O Matko Święta! Nie żyje? - Cicho , niech pani nie skrzeczy!  - Na wznak leży , to on? - A kto by leżał, w piekle poznałam bym tę mordę.  - Poległ, na stanowisku pracy? - Dycha jeszcze...., musi okrutnie zarąbany!. - Ale farby nie widać, to chyba nie siekierą!  - Tu mam narzędzie zbrodni - pani powącha tę flaszkę.  - O tam coś zostało na dnie... - FFFFFFfffff....Mocne! Pali! O Jezu!!! Denatura..... na kościach!  - Czekaj Pani, ja zobaczę....Fuu, takie nieładne to i na obwodach mnie kopie. Drgawek dostałam, się trzęsę cała, brrrr. - Kto go by tak załatwił, może ten busmen? - Który busimen? Z jakiej branży?  - No , ten on takim białym powozi , elefantem. - E tam, on gówno może, mi to na samobójstwo wygląda. Ale czym? - Czekaj Pani, jeszczę spróbuję...Pfffff, oj, nos mi zapchało i w ozór piecze, niedobre... - Patrzaj Pani, jaki to  świntuch okrutny, takie napoje wychylać. A to Belzebub! - Takie  drinki samemu &#8211; chyba chciała powiedzieć? - Oj czekaj Pani, powoli nabieram aromatu, silna jucha, aż gębę wykrzywia!  - To może jednak jakiś jego koniaczek? - Czekaj Pani, ja kiedyś w knajpie sprzątałam i dorabiałam tam jako degustator wina. - Mlask, mlask...   - Nie , to nie jest seryjna produkcja. - Samogon? - Nie , poleweczka.  - Dobra mi polewaczka , to sam spirytus, daj pani jeszcze kropelkę, ociupinkę. - O już nic nie ma, A takie niedobre było! - Pani patrzy , Pani Krysiu, na stole, na kartce , jest napisane - ma Pani okulary? - Zara , najpierw poszukać muszę, gdzie ja je wtarabaniłam? W fartuchu nie ma. - Oj na nosie ma założone, no co ma założone? Od słońca? - Nie, no to łone, od patrzenia - daj pani te bumagę, zaraz  odczytam.  - Czytam: PERSPEKTYWY.... KOLEI....więcej nie da rady, okropny charakter! - Tak, to straszne chamisko! Ale co tam dalej? - No to mówię, że nie wiem, do archiwum trzeba , albo do apteki? - Coś te pani oczy.... - Odczep się pani od moinych, sama sobie pani czytaj... - Jak ja niepiśmienna. - No to jak, pani te ustawy robiła w ministerstwie? - Tak robiłam, jak umiałam. Wezwali, poprosili, robiłam co kazali, wykonywałam tylko polecenia służbowe. A bo to  miałam, tak, jak inni na chorobowe uciekać. Wszyscy spieprzyli, cały rocznik KSAP, zostałam, tylko ja i minister , no i taka jedna, ale ona do roboty żadnej to nigdy nie była, tylko paznokcie piłowała ciągle, lala .  Mówił  doradca ministra , jak mnie wysłali posprzątać do niego do szpitala , że to na pewno nie przejdzie, tak, żeby cokolwiek, na odczepnego wymyślić. Potem tylko wszyscy cmokali, że to gładko  pójdzie, mówili, że przez wakacje nie będę wcale musiała sprzątać, wie pani, jak mi naobiecywali. Podsekretarz sam nawet podłogę na dwóch piętrach wyczyścił i mopa mi nowego kupił, a tu pierwsze czytanie, potem drugie, potem senat i.... poszło! Ja jestem prostą kobietą, ja tam nie umię jak inni kombinować. A kiedy się wszystko rozsypało, to potem huzia na Józia - na mnie. Z mordą , że poszło! Dyrektor Departamentu mnie wezwał i mnie się tłumaczyć każe co tam napisane, jak ja bym to czytała. To ja mu spokojnie  , jak człowiekowi, że przecież moja rodzona wnuczka musiała  pracę dyplomową , żeby absolutorium na ukończenie zerówki w przedszkolu dostać... - Dosyć, koniec kochana, bo nie mogę już tego słuchać. Jak oni nas w tym kraju traktują. Totalna spychologia! Najstarszy zawód świata i żadnego poważania. Wypisz , wymaluj -  jak taki jeden docent poprosił mnie o zrobienie habilitacji, pani nawet nie wie, jakie to ja uniwersytety pokończyłam... - A co tam takiego pani w nich pokończyła? - No jak to co, sprzątanie, a wywalili mnie , bo takiemu jednemu habilitację napisałam, wie pani.  - Z czego , z zamiatania? - Nie z prawa europejskiego. - On był zadowolony , chciał nawet mnie do Brukseli ze sobą zabrać, mówił, że tam są szerokie perspektywy, ale , że strasznie ozorem chlapał na wszystkie strony, to taka się jedna cytra na mnie uwzięła , a wie pani,  ją to taki długi, przewodniczący wydziału posuwał i ona bardzo mocna była... - To czego tamten tak nadawał , na promotora kablował? - On obcego języka się uczył a mnie przez te jego konwersacje zwolnili dyscyplinarnie, psia krew. - To czego się czepili? Kształcona w końcu pani była? - Naruszenie dyscypliny budżetowej mi zrobili. - Za profesora? - Za kreta... - Ten długi, co to , pani wie, z tamtą taką tak..., kazał mi recenzję naukową napisać. Mówił do mnie, że pani to  taka obrotna i on do mnie w te gadkę, żebym  zrobiła recenzję tej samej pracy, co to ja tamtemu żem napisała . No i pani wie, ja wykradłam taką recenzję , ale , że to była recenzja z wydziału stomatologii na Akademii Medycznej , bo tylko tam miałam dorobione klucze, to zrobiła się straszna chryja i wie pani ... Suma sumarum dali to  na komputer , no i w tym  komputerze tak się popieprzyło wszystko, że wyszło , że to tego długiego praca doktorska jest zerżnięta i jego posunęli z przewodniczącego senatu a on żeby się na mnie zemścić , to mi taką świnie podłożył, to znaczy tego kreta, to znaczy znikła tona kreta i przyszła kontrola , no i wie pani, potem to już się tak to wszystko potoczyło , że wie pani... - Rozumiem, teraz jedziemy na jednym rainbow, ale ten tam na dole...leży, no i co my teraz zrobimy? - To bierz go pani za kończynę, a ja za łeb złapię  i  posuniemy zwłoki na ten  skórzany fotel , tylko ostrożnie, żeby się olej z głowy nie wylał. - Bo ciecz jest cenna? - A tam, nie będzie komu sprzątać!  - O , niech  sobie tam wygodnie poleży, jak hrabia a my spokojnie pozamiatamy. - Ajajaj, jak czysto, ale się zmęczyłam. Siądę sobie kochaniutka na chwileczkę na  jego stołeczku. A jak wygodnie, jak mięciutko, pani Krysiu, pani się rozejrzy, czy tam jakiego innego napoleona nie ma pod ręką, bądź co bądź - przerwa śniadaniowa nam przysługuje, trzeba gardło od kurzu przeczyścić. - No pewnie, w naszym fachu szkodliwe jak najbardziej się należy, znalazłam tutaj taką fajną komódkę, żeby pani wiedziała ile tutaj butelek się marnuje, jakie trunki znamienite tu były , szkoda , że wszystkie zbiorniki  puste. Wyschnięty ten wodopój! - To w takim razie poproszę herbatkę dla mnie i dla pani, kawy to nie chcę, bo jak sobie przypomnę, że  miesiąc temu całe piętro latało , to mi się niedobrze robi. - A co tam znowu się stało? - To nie wie pani co się działo: kazał mi kawy dosypać do zbiornika w ekspresie, więc ja otwieram zbiornik a tu taka wypłukana mysz wypadła z niego... - O matko, a ja wtedy trutkę rozłożyłam , bo już za bardzo się pleniła ta zaraza... - No widzi pani, ale jaka ta mysz bezczelna, wiedziała, że się otruła i do ekspresu wlazła, - Tak i cały departament zabrali do szpitala i wszystko znowu spadło na nasze barki, - No bo my od razu zażyliśmy odtrutkę na tę trutkę na myszy. - To była trutka na szczury, a zresztą ja zawsze kawy nie piłam. - To proszę, jest herbatka,  - Dziękuję bardzo, ale łyżek to nie ma w tym lokalu, cukier też już dawno faraonki wyniosły szystek. - A proszę bardzo sobie tym wypasionym parkerem zamieszać. - O jejku, ale frajda, to się porobiło, śmiać mi się chce z tego co robię.  - O matko, co też pani wymyśliła, z tym parkerem. Tu jakieś światło się włączyło i ktoś do mnie mówi... - Cholera, telekonferencja , on chyba zgłupiał ! Dzisiaj, przy takim święcie, pani powie, że jest niedysponowany. - Że co? - No że chory, leży w łóżku, ptasia grypa i takie tam inne. - Ale tutaj wrzeszczą na mnie , że za minutę zaczyna się orędzie noworoczne, do narodu.  No do pasażerów, pani mnie ratuje. - A co pani tak panikuje, bo to pani pierwszy występ w telewizji i dobrze pani jest ubrana , zresztą to chyba na naszą klasę pójdzie. Tam tylko głos będzie słychać i dadzą zdjęcie wydekoltowanej ślicznej  pani rzeczniczki prasowej. Pani powie tamtemu , że szef jest teraz bardzo zajęty, bo ma konferencję prasową z jakimś naukowcem z Chin , no i że teraz po chińsku nawija, ale, że odczytane zostaną tutaj jego życzenia. O dzięki Bogu mamy życzenia świąteczne, wystarczy tylko je tutaj odczytać, bez paniki, spokojnie, gotowa... - No - To start, no czytać!  Absztyfikanci Grubej Berty  I katowickie węglokopy,  I borysławskie naftowiertły,  I lodzermensche , bycze chłopy, Warszawskie bubki, żygolaki,  Z szajką wytwornych pind na kupę, Rębajły, franty, zabijaki,  Całujcie mnie wszyscy w dupę.   Izraelitcy doktorkowie, Widnia, żydowskiej Mekki, flance, Co w Bochni, Stryju i Krakowie,  Szerzycie kulturalną francę! Którzy chlipiecie z &#8222;Naje Fraje&#8221;,  Swą intelektualną zupę,  Mądrale, oczytane faje,  Całujcie mnie wszyscy w dupę.  Item aryjskie rzeczoznawce,  Wypierdy germańskiego ducha, Gdy swoją krew i waszą sprawdzę, Wierzcie mi, jedna wyjdzie jucha, Karne pętaki i szturmowcy, Zuchy z Makabi czy z Owupe,  I rekordziści i sportowcy,  Całujcie mnie wszyscy w dupę.   Socjały nudne i ponure, Pedeki, neokatoliki, Podskakiwacze pod kulturę, Czciciele radia i fizyki, Uczone małpy, ścisłowiedzy,  Co oglądacie świat przez lupę, I wszystko wiecie, co, jak, kiedy,  Całujcie mnie wszyscy w dupę,   Item ów belfer szkoły żeńskiej ,  Co dużo chciałby, a nie może, Item profesor Cy...szczeciński,  Pan wie już za co, profesorze! I ty za młodu nie dorżnięta, Megiero, co masz taki tupet,  Że szczujesz na mnie swe szczenięta ,  Całujcie mnie wszyscy w dupę!  Item Syjontki palestyńskie,  Haluce, co lejecie tkliwe, Starozakonne łzy kretyńskie,  Że &#8222;szumią jodły w Tel-Avivie&#8221;, I wszechsłowiańscy marzyciele,  Zebrani w malowniczą trupę,  Z byle mistycznym kpem na czele,  Całujcie mnie wszyscy w dupę.  I ty fortuny skurwysynu, Gówniarzu uperfumowany, Co splendor oraz spleen Londynu Nosisz na gębie zakazanej, I ty co mieszkasz dziś w pałacu, A lać chodziłeś pod chałupę,  Ty, wypasiony na Ikacu,  Całujcie mnie wszyscy w dupę.  Item ględziarze i bajdury,  Ciągnący z nieba grubą rentę,  O, łapiduchy z Jasnej Góry,  Z Góry Kalwarii parchy święte, I ty , księżuniu , co kutasa Zawiązanego masz na supeł, Żeby ci czasem nie pohasał, Całujcie mnie wszyscy w dupę.  I wy, o których zapomniałem, Lub pominąłem was przez litość, Albo dlatego, że się bałem,  Albo, że taka was obfitość,  I ty cenzorze, co za wiersz ten Zapewne skarzesz mnie na ciupę. I żem się stał świntuchów hersztem, Całujcie mnie wszyscy w dupę!...   - Co pani mi tu dała , jakiś facet się na mnie okropnie wydziera, podobno jest straszny skandal, bo wszystko  w świat poszło. - Toż leżało to tutaj , przecież sama tego nie wymyśliłam. - To on takie głupoty przygotował, chyba był strasznie trzeźwy. Dawaj pani szybko sprostowanie, musimy ratować mu skórę, bo będzie afera , jak jasna cholera. - Szkoda jego, to w sumie poczciwy chłop, skąd weźmiemy lepszego.  - Oj, żebyś pani wiedziała, fajne chłopisko , nie możemy mu zrobić krzywdy, trzeba to odkręcić. - Dobrze już niech pani nie płacze, bez przesady, ma tutaj napisane i niech odczyta:   Sprostowanie: Napisane  w ostatnich dniach czerwca 1912 roku przez Juliana Tuwima. Jest to wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich , aby go pocałowali w dupę. Z racji, że od jego powstania minęło już blisko sto lat,  analiza utworu może być tematem przyszłorocznej matury.  -Uff, dzięki Bogu, jakoś przeszło.  - Ma pani tutaj inny tekst i niech go pani wygłosi a ja włączę odkurzacz. Kiedy zarzuci ssanie, ja zacznę stukać mopem w podłogę. Będzie taki bajer, że niby nowoczesna  muzyka elektroniczna...  Wprowadzenie obowiązkowej miejscówki we wszystkich TLK jest idiotycznym pomysłem. Pociągami tymi podróżują także osoby jeżdżące w krótkich relacjach i zmuszanie ich do zakupu miejscówki jest nieporozumieniem. Jako przykład podam studenta jadącego późnym wieczorem (gdy nie ma już pociągu regionalnego) z Gliwic do Kędzierzyna. Po "obdarowaniu" go obowiązkową miejscówką cena biletu wzrasta z 4,65 na 9,65 czyli ponad DWUKROTNIE ! Takich osób i relacji jest cała masa. Kolejną kwestią są przesiadki. Nie każdy jedzie bezpośrednim pociągiem, niektórzy muszą się przesiadać. W przypadku jazdy 2 lub 3 pociągami TLK cena przejazdu wzrasta o 10-15 zł ! Poza tym miejscówki tak naprawdę potrzebne są tylko w szczytach przewozowych (wyjazdy i powroty z weekendów, świąt itp.), w pozostałych okresach nie ma problemów ze znalezieniem miejsc. Ostatnią już kwestią jest fakt, że jeśli wprowadzenie obowiązkowych miejscówek faktycznie jest podyktowane troską o komfort pasażerów to powinny być one bezpłatne. Inaczej nie jest to nic innego jak zakamuflowana podwyżka cen biletów. Może i rozwiązuje problem przepełnionych pociągów, ale tworzy masę innych. W Austrii, Niemczech czy Szwajcarii (gdzie ludzie są bogatsi niż w Polsce) nikt nie uszczęśliwia nikogo na siłę obowiązkową rezerwacją. Rezerwacja jest fakultatywna a rozwiązaniem są karteczki przy przedziałach informujące które miejsce w jakiej relacji jest zarezerwowane. I raczej w tym kierunku powinniśmy pójść. Inaczej będziemy mieć do czynienia z kolejnym odpływem pasażerów z TLK.  - I znowu mnie opieprzają, skąd to pani wzięła, sam chyba tego nie wymyślił.  - Jak to skąd? Z facebooka wydrukowałam, a może z grupy dyskusyjnej. - Pl. misc. kolej? - Tak. - Nie można nam tego czytać &#8211; jest na indeksie ksiąg zakazanych.  - Nie,  no bez jaj , to Boże Narodzenie, nie Wielkanoc. - Może zaśpiewamy jakąś kolędę.   - Proponuję  szopkę wystawić. Heroda już mamy , baranki też się znajdą w tej firmie, dziecko przecież  niedawno się urodziło, o cholera: nieślubne! - E , szopki to my odprawiamy codziennie, dzisiaj mamy święto, trzeba coś specjalnego na tę okazję puścić. No dobrze , przemęczona już  jestem od tej roboty, jednak praca umysłowa to wykańcza człowieka - niech pani poszuka życzeń!  Życzymy naszym kochanym pasażerom wprowadzenia 100 % rezerwacji miejsc we wszystkich pociągach TLK, Regio i na LHSie.... - No nie , jestem co prawda tylko sprzątaczką, ale nie mogę takich głupot  odczytywać, przynajmniej na trzeźwo. Proszę mi podać życzenia świąteczne dla pasażerów .  Niech pani coś wymyśli: takiego prostego, od szczotki lub kija....   Podróżni nasi kochani, my nie jesteśmy naćpani...  - Nie to strasznie pretensjonalne , może ja spróbuję.  Niech Wam przyjaciele drodzy w radości upłyną Święta, Mróz za nosy uszczypnie, lecz zdrowie  o Was pamięta,  Wyżerka już  na Was czeka, pyszności tak znakomite, Pojecie, popijecie, za nami zatęsknicie, Mikołaj Was zrelaksuje, choinkę zaświecicie, Syreny szynobusów zatrąbią Wam o świcie.  Nie będąc w ciepłym kraju. Poczujecie się jak Ewa i Adam w Raju. Gdy śnieg pod butem zaskrzypi. Nastrój ten znakomity, da Wam nadzieję, że Nowy Rok  Będzie o wiele lepszy, od tego co właśnie mija W nim wiele nowych pociągów do Waszych miast zawija Rodzina się zdrowo trzyma, pieniędzy Wam przybywa Wszelka pomyślność i szczęście się  z  domu wydobywa Zmartwienia przez komin precz poszły.... - Pani Zosiu skąd pani to wzięła? - Sama wymyśliłam. - Nie już niech lepiej pani mokrą ścierą podetrze  podłogę, tu gdzie ja siedzę, bo wszystkie paluszki z nerwów pogryzłam, jak tego słuchałam. - A co pani chce ? - No bo to takie okrutnie urzędowe, sztywniaste - tak jakby  on sam pisał , od razu się wszyscy poznają , że lipa . To  trzeba coś takiego od nas,  miłego ,  ludzkiego... - To może tak:  Sokiści i maszyniści, kasjerki i dyrektorzy, Ustawiacze i naprawiacze, dyżurni i redaktorzy, Kobiety i prekursorzy , husarze i rewizorzy...  - Za mądre! Co to  słowo w środku znaczy? - Ichnia lokomotywa. - A to konsekwentnie trzeba, wie pani  ja na politechnice dorabiam. - Dajmy tak:   Walentyny i gagariny , epoki i wibratory, Bonanzy , ryflaki , beczki i mechpomy, Kołpaki, waciaki, podkłady , semafory, Stokery, bajery, oelki i sekatory... - Żle, żle, żle , żle ! Za bardzo techniczne , na rozpoczęcie roku akademickiego się może nadaje - nie , wcale pani tym nie pozamiatała. Więcej uczucia!   Moi drodzy parafianie... - Co też pani, to nie rozgłośnia! - Sorry, jakaś kołowata juz jestem,  z tego wszystkiego , nie zostało jeszcze herbatki? - Nie!  Podróżni z Hetmana i Barbakana, Z TLKi, PLKi, Oleńki tudzież Kasztana, Do Was te życzenia ślę z samego rana,  Choinka niech Was zatrzyma dłużej przy  świątecznym stole, Wagonów  już brakuje na ziemskim tym padole, Nie da się w Poroninie Lenina ducha wskrzesić, Niedźwiedzie można w zoo sernikiem wyleczyć. Tedy zostańcie w domach , jak Car wam przygada, Bo z Waszej jazdy wyjdzie znowu nieziemska  maskarada... - Kochana, nie podoba mi się to , bo nic nie rozumiem, - Dawaj pani jakąś inną kartkę, o na przykład tę , bo mowa krótka.   Z okazji Świąt Bożego Narodzenia ekipa LKN życzy  wszystkim swoim czytelnikom szczęścia , zdrowia i pomyślności a w nadchodzącym 2012 roku : wielu ciekawych  wrażeń kolejowych a przede wszystkim jeszcze większej liczby  pociągów w regionie. Nowych kierunków jazdy ( Hrubieszów, Stalowa Wola , Warszawa , Lwów... ) a także, aby można było  podróżować koleją wygodnie i bezpiecznie -  wszystkiego najlepszego dla pasażerów, pracowników kolei i jej miłośników!    - O to dobre , a  od siebie dodamy: DOSIEGO ROKU! - No właśnie, przynajmniej wiem, co to jest Dosia.  - To teraz dawaj pani tego Mikołaja , wrzucę go na wizję i będzie przyjemny widok na Święta. - Toż to nasz...., to on  - Patrzaj pani jak zarósł, no trudno czerwoną piuskę mu w photoshopie  dorobię i nie będzie już ludzi straszył  - A teraz trzeba go pocałować. - Co pani mi tak monitor ślini, nie tego , tamtego trzeba , na podłodze. Ja z lewej , pani w prawy policzek. - Jak to się nuciło:  Gdy całować się rozpędzasz to różnicuj pocałunki,  Z chęci dziewczę, ze czci księdza, wuja całuj z dubeltówki, Gdy przyjezdną to z peronu, pływającą całuj z promu, Pomoc w domu z oszczędności , wuja całuj z dubeltówki, A gdy wuj jest tak nadziany, że zeń sypią się złotówki, Wtedy chłopcze w krzak schowany, w wuja celuj z dubeltówki.  - Zniknął! - Musieli go posunąć. - Skądże , on ma twarde plecy. Pewnie sam wstał, zobaczył, że my za niego zasuwamy, więc pogonił na Wigilię do domu. - O Matko Boska, zapomniałam , co ja tutaj robię? Moje sałatki, moje uszka, kto barszczu nagotuje... - Psia krew, to znaczy smacznego barszczyku . Zmykam czym prędzej do domu, tam choinka nie ubrana , sernik nie upieczony , wszystko na mojej głowie... - A mówiła mi naczelniczka od logistyki w utrzymaniu czystości,  żebyśmy dzisiaj nie sprzątały wcale.  On nas specjalnie tak zbałamucił, wykorzystał niewinne kobiety . Czekaj pani opróżnimy jemu barek, co tam jest? - DORATO tylko zostało i  likier na jajkach. - E tam, myślałam o wytrawnym martini albo o winie gruzińskim,  jajeczko to niech sobie sam possie . Wsiadaj pani na naszego rainbowa i chodu do domu, na Wigilię!   - To  potrafi latać? - No pewnie, wie pani co ja na WSI z nim wyprawiałam.  - OK., Wesołych Świąt!  My jesteśmy miłe panie,  panie miłe niesłychanie, co za radość nie dla dam, Gdy nas spotkasz ufaj nam , ...nie wyśmiewaj miłych pań...esta, esta, esta. Tak jest.  </description></item>
<item>

		 <guid isPermaLink="false">ty51-1717122011pre</guid>

		 <title>Złote myśli spod... mopa</title>

       <link>http://lubelskakolej.net/aktualnosci.php?ile=5#n5</link>

       <author>admin@podkarpackakolej.net (Ty51-17)</author>

       <description>Prezesa wezwali na dywanik do Sławka a Wiceprezes siedzi teraz w domu  na chorobowym. Przewodniczący Rady Nadzorczej pojechał sobie za składkowe pieniądze na wycieczkę Koleją Transsyberyjską i wróci dopiero na Trzech Króli. Główna Księgowa leży pijana w trzy dupy. Naczelny Informatyk w Anglii. Karpie strajkują  i w oczku wodnym przefarbowały się na złote rybki...Tak się porobiło na LKN. Zostałam tylko ...Ja!  Co prawda - zatrudniona  jestem tutaj na stanowisku sprzątaczki, ale proszę mnie nie lekceważyć i się ze mnie nie nabijać! Jestem przodownicą pracy, wielokrotnie odznaczaną za bezkompromisowe podejście do problemu utrzymania czystości w wagonach osobowych i na dworcach pasażerskich, chociaż mam też  poważniejsze osiągnięcia. Karierę swoją rozpoczęłam jeszcze na Zwierzynieckiej Kolei Dojazdowej .  Ach to były czasy: &#8222;nogi, nogi, nogi - roztańczone, tańczą nogi, tańczą ,  jak szalone. Kto je ma , właśnie ja, baletnica voila&#8221; Włala robiłam  jak froterowałam dachy wagonów , bo bardzo wysoko trzeba było wyłazić , ale potem to już  szło gładko. Niestety.... , mój zakład pracy zlikwidowali, więc  przeniosłam się do parowozowni w Zamościu.  O!!! To był klimat: &#8222;ciepła wdówka na zimę, na gołoledź  i śnieg, żebyś w śnieżną zadymkę , za nią tęsknił i biegł&#8221;. Palaczką byłam! Oprócz  radomskich  bez filtra rozpalałam często  parowozy, ale i rozgrzałam do czerwoności wiele męskich serc. Jeden pułkownik SB , jak mnie zobaczył w stanie wojennym pomiędzy kołpakami na Pt31, to  od razu się zakochał, mimo, że siedziałam tam cała umorusana smołą  i wyglądałam niczym  murzynka. Tak to ta moja egzotyka wtedy  na niego podziałała  i potem , nawet jak już byłam czysta , to nie dawał mi  spokoju &#8211; chciał mnie nawet wziąć za rękę! Ale ja nie uległem jego aparatowi ucisku , więc jako pierwsza zostałam internowana . Uwięziono  mnie na wieży ciśnień i siedziałam tam o chlebie i bimbrze z pół roku, aż mój wielbiciel strzelił sobie w łeb. W międzyczasie zlikwidowano parowozownię a ja zostałam karnie zesłana do Werbkowic na wąski tor.  O tam, to... miałam, wzięcie: &#8222;Ada , to nie wypada, co raz  to wybryk -  maskarada, ten, kto by cię małżeństwem uszczęśliwić chciał, po tygodniu wpadł by w szał&#8221;. W końcu mnie usidlono : wstąpiłam w związek -  zawodowy. Wąskotorówkę zlikwidowano, a ja awansowałam na Naczelnika szaletu dworcowego na największej stacji na Roztoczu. Ach jak to było? &#8222;Oczi cziornyje, oczi dziwnyje, oczi strasnyje i priekrasnyje...&#8221; A co się napatrzyłam, to moje! &#8222;Laj, lajlajlaj, laj , laj, laj, laj, laj, laj &#8211; lajlajlaj -  lajlaj lajlajlajlaj!&#8221;  Gdy weszliśmy do Unii Europejskiej mój zakład pracy  został zrewitalizowany. Nawet drzwi automatyczne na fotokomórkę zrobili i raz przyszedł taki jeden facet , co to  chciał się odlać, ale , że nie wiedział , jak wejść do środka ,to  poszedł za budynek. A tam to panie takie było lustro weneckie , co to wewnątrz  było wszystko widać ,  co dzieje się na zewnątrz  , mimo , że z zewnątrz wyglądało jak ściana. On zupełnie się nie spodziewał, że tu taka nowoczesność w domu i zagrodzie i najspokojniej w świecie podlewał ten fotoplastikon, gdy tymczasem moje podwładne podniosły straszny alarm!  Więc ja - panie , wyszłam do niego i mówię, że za to i tamto należy się 2 zł. I zapłacił  i wziął mnie ....ze sobą. Bo to panie okazało się - był Minister . Ach co ja tam w tym Ministerstwie wyprawiałam, to tylko Bóg raczy wiedzieć. &#8222;Seksapil , to nasza broń kobieca, seksapil, to coś , co was podnieca, ...&#8221; Doradcą Ministra zostałam! Tak - rozkłady jazdy układałam, reorganizację przeprowadzałam, ile to ja firm powołałam do życia, a jak ich kierownictwo do pionu ustawiałam...Aż w końcu popadłam w demencję i zaczęłam śpiewać: &#8222;Wsiąść do pociągu , byle jakiego, nie dbać o bagaż nie dbać o bilet , ściskając w ręku , kamień zielony walnąć nim w szybę&#8221;. I wtedy , panie - wygryzły mnie takie jedne na wszystko gotowe i zostałam pchnięta.... na emeryturę, mimo, że chciałam pracować do osiemdziesiątego roku życia. Pomogła  moja koleżanka ze szkoły podstawowej: niejaka  Tyszkiewicz, która  załatwiła mi posadę  na LKN. Niestety, już po mojej redakcyjnej inicjacji ,  boleśnie uświadomiono mi, że tutaj pracuje się tylko dla idei , bez wynagrodzenia &#8211; za darmo! Zostałam asystentką   niejakiego Ty51-17 , który niestety permanentnie mnie mobinguje, każe po sobie sprzątać i na dodatek wyzywa, wołając  na mnie: KOMENDA! Jak  ostatnio jemu powiedziałam, że zalega mi pół roku za sprzątanie biura, to on do mnie, że mogę sobie za to artykuł o przyszłości kolei w Zamościu  napisać. Po prostu mnie wykorzystał i to bynajmniej nie seksualnie. Ponadto ciągle kabluje na mnie do szefa , że jest brudno, a sam  to poszedł do zoo, bo chciał  zobaczyć czy jeszcze dużo wolnych klatek zostało. Podobno są chętni, żeby go oglądać, a on kombinuje , jak na tym dorobić.  Będzie sobie kazał płacić ekstra za wyjście do publiki, a za fotografowanie to w EURO, a wiadomo, że kurs rośnie. Nawet w małpiarni są jeszcze wolne miejsca &#8211; tak mi powiedział! Ciągle siedzieć w jednym miejscu , to nie dla mnie, ja potrzebuję nowych wyzwań! W niejednym  już cyrku pracowałam , więc  taka spokojna miejska oranżeria , mnie nie pociąga, odparłam! To on wtedy do mnie: a proszę bardzo: masz babo pociąg! I sam  poleciał chałturzyć.  Teraz ja, schorowana, pracująca kobieta muszę  główkować na temat perspektyw kolei, jak bym to ja jakaś miejscowa Wasiakowa była - do czego to doszło!  W pierwszej kolejności to polecam obejrzeć zdjęcia  przystanku osobowego w Izbicy, zamieszczone na nowej galerii KKR. Linki ,  ze względu na ciągle trwające prace związane z przebudową naszej galerii, póki co znajdują się na boxie. Na temat  zakończenia modernizacji  infrastruktury technicznej się nie wypowiadam, ponieważ ja tylko tutaj sprzątam. Po instalacji nowej galerii pojawi się na stronie głównej artykuł szczegółowo ilustrujący , to co zrobiono w Izbicy. Dworzec w tej miejscowości zdegradowany już od dawna tylko do roli przystanku osobowego do niedawna znajdował się na początku miejscowości , tuż przy wjeździe od strony Zamościa. Do centrum Izbicy stąd było jeszcze około kilometr drogi i przejście takiej trasy &#8222;z buta&#8221; nie nastrajało do podróżowania pociągiem. Inicjatywa budowy nowego przystanku wyszła od lokalnego samorządu,  a w pierwszej kolejności od mieszkańców Izbicy, co spotkało się z przychylnością ze strony administratora infrastruktury kolejowej czyli PKP PLK. Nowy przystanek usytuowano w centrum miejscowości vis a vis dworca przewoźników drogowych. Powstał zintegrowany punkt przesiadkowy , w skali adekwatnej do lokalnych potrzeb. W miejscu nowego peronu pierwotnie  znajdowała się  nastawnia służąca potrzebom miejscowej stacji, jednak z chwilą zamknięcia posterunku - obiekt przez długie lata pozostawał niewykorzystywany. Wybudowany przystanek jest bardzo estetyczny i funkcjonalny, szkoda , że przystosowany tylko do krótkich pociągów, aczkolwiek miejsce na  wydłużenie  budowli jest zabezpieczone. Z czasem pojawić się powinna również wiata.  Trzeba podkreślić, że nie jest to jedyna inicjatywa na naszym terenie. Nasze szlaki kolejowe budowane były prawie sto lat temu , przez zaborców. Z punktu widzenia militarnego dworce lokalizowane były z daleka od siedzib ludzkich. Ponadto, w grę wchodziły jeszcze...łapówki! Były przypadki, że wszyscy mieszkańcy składali się na wziątek dla głównego projektanta linii, żeby tylko tory ominęły wykorzystywane lub zamieszkane przez ludność tereny. Dlatego przebieg niektórych linii jest dosyć dziwaczny i niezrozumiały: liczne zakręty , stacje w środku lasu itp. Przez wiele lat nic z tym fantem nie było robione, w dzisiejszej dobie pojawiają się,  póki co nieśmiałe inicjatywy zmierzające do poprawy dostępności i funkcjonalności infrastruktury kolejowej. Teraz to podstawa sukcesu! Następne pomysły to:  przeniesienie przystanków w Żulinie i w Nowinach w miejsca bardziej dostępne dla potencjalnych pasażerów. Obydwie dotychczasowe lokalizacje praktycznie nikomu nie służą. Żulin przed laty był dużą stacją towarową zlokalizowaną w środku lasu, z daleka od cywilizacji  i dlatego  przeznaczoną głównie do rozładowywania tłoku towarowego na pobliskiej węzłowej stacji Rejowiec Fabryczny. Wykorzystywany był również jako mijanka dla pociągów osobowych. Stacja od wielu lat jest nieczynna i dewastowana, ale najgorsze jest to, że funkcjonujący na bazie jej infrastruktury przystanek osobowy znajduje się w znacznej odległości  od pobliskich miejscowości, niełatwo jest nawet tam dojechać samochodem. Z kolei Nowiny są niewielkim przystankiem osobowym położonym w lesie na szlaku Zwierzyniec &#8211; Susiec, również w znacznej odległości od okolicznej osady, jak i drogi. Mieszkańcy pobliskich miejscowości postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i przy poparciu samorządu, jak i samej kolei , pewnie niedługo uda się im to zrobić, zwłaszcza, że koszty inwestycji będą praktycznie niewielkie: trochę kostki brukowej, piasku , no i robocizna. Nawet sposobem gospodarczym da się wszystko stosunkowo łatwo i szybko zrobić!  Nieco gorzej wygląda sprawa z wybudowaniem nowego przystanku w centrum Zamościa. Z punktu widzenia technicznego oczywiście problemu nie ma. Mieliśmy już taki obiekt usytuowany tuż obok przejazdu drogowego przy ul. Legionów z okazji wizyty Papieża w Zamościu w czerwcu 1999 roku. Był to niewielki peron z płyt chodnikowych ciągnący się od ulicy w stronę ciepłowni na Szopinku. Niestety , już po kilku dniach od uroczystości został rozebrany a teren zniwelowany. No bo jeszcze, ktoś by nie daj Boże śmiał go wykorzystać do niecnych celów, jako budowlę do komunikacji publicznej. W tym okresie na Dzielnicy Przemysłowej działało bynajmniej  kilka zakładów pracy, do których pracownicy dojeżdżali z Hrubieszowa i okolic.  Akcję przeprowadzono tak szybko , że mało kto chyba wie lub pamięta o istnieniu czegoś takiego. Taki sam przystaneczek chcemy właśnie teraz zlokalizować na wysokości wiaty PKS Starówka w centrum Zamościa przy ulicy Peowiaków. Teren pod inwestycję jest &#8211; niewykorzystana obecnie, porosła wysoką trawą kolejowa działka. Środki i możliwości niewątpliwie też są . Sam pomysł jest prawie już tak stary jak linia LHS. Na ten temat u nas się już trochę pisało, nie chcę się więc powtarzać. Korzyści dla potoków pasażerskich były by niewątpliwe, ze względu na lokalizację praktycznie w centrum miasta i dobry punkt przesiadkowy w komunikacji drogowej. Taka dogodna lokalizacja  przyciągnęła by zapewne do naszych pociągów podróżnych nie tylko z pobliskich części Zamościa ale i z okolicznych podmiejskich miejscowości, bowiem zapewniony byłby im dogodny dojazd drogowy. Szczególnie procentowało by to w relacjach dalekobieżnych, a one są najbardziej opłacalne dla operatorów sieci. Niestety, logika poszła sobie w las i przez wiele lat brakowało dobrej woli niezbędnej do sfinalizowania prostej inwestycji . Różne to były  przyczyny  lub raczej wymówki ale generalnie sprowadzały się do tego, że tory w centrum miasta uchodziły za przeżytek i chciano je jak najszybciej stamtąd &#8222;wykurzyć&#8221; . W ostatnich latach , zapewne dzięki pracy od podstaw systematycznie realizowanej przez wiele osób , instytucji czy nawet przez nasz portal , wokół tej lokalizacji stworzył się sprzyjający klimat i wypada tylko teraz   wszystkim stanąć na głowie, żeby tylko doszło do realizacji tego skromnego a za razem ambitnego przedsięwzięcia.  Będzie to również istotny przyczółek w kierunku reaktywacji pociągów na wschód w stronę Hrubieszowa. O ile: na  trasach, po których kursują już szynobusy  najlepszą weryfikację istniejącej infrastruktury zapewniają pasażerowie korzystający z pociągów, co widzimy  właśnie w Izbicy czy innych wymienionych wcześniej miejscowościach, o tyle: na szlakach zamkniętych dla przewozu osób , taką estymację problemu na razie musimy przeprowadzić sami.  Niewątpliwie przystanek w centrum Zamościa to bardzo dobry początek dla szynobusów udających się w kierunku  Hrubieszowa, z tych samych powodów, jak dla innych relacji.   Po drodze  na pewno   trzeba będzie pomyśleć o pewnych realokacjach w dotychczasowej pasażerskiej infrastrukturze. Na przykład przystanek Cześniki położony samotnie na środku pól powinien być przesunięty bliżej cmentarza w stronę Zamościa i zlokalizowany w pobliżu młyna na skraju miejscowości Jarosławiec. W okolicy powstało bardzo duże osiedle domów jednorodzinnych, a  stosunkowo blisko znajdują się zabudowania osady Jarosławiec. Na pewno trzeba będzie reaktywować przystanek Zawalów, gdzie jest zachowana pełna infrastruktura . Nie był używany już za czasów, jak jeździły tędy ostatnie pociągi osobowe. Z kolei z Frankamionką usytuowaną samotnie z daleka od domostw , to nie mam pomysłu co zrobić. Właściwie chyba nie ma potrzeby, żeby ją przesuwać i nawet nie ma gdzie , więc trzeba się będzie od niej odczepić. Konopne z powodzeniem można pchnąć bliżej drogi, tak samo jak Metelin. Werbkowice , Hrubieszów, Koniuchy i Miączyn proponuję  pozostawić  w spokoju.  Hrubieszów to na śniadanie, na deser   marzą się nam wszystkim większe rewolucje.  Po drodze z Zamościa do Lublina występują dwa przystanki krytyczne : Zawada  i Rejowiec. Na każdym z nich przewidywany jest minimum 5 minutowy postój, co związane jest ze zmianą kierunku jazdy. Dodatkowo pociąg musi dwukrotnie pokonać dosyć długą odległość pomiędzy głowicą początkową a sercem każdej stacji, gdzie znajduje się peron. Wydłuża to czas przejazdu o kolejne 5 minut. Biorąc pod uwagę niewielkie znaczenie każdego z wymienionych przystanków pod kątem kreowania potoków podróżnych w interesujących nas relacjach , w przyszłości należało by pomyśleć nad ich  wyeliminowaniem z trasy przejazdu. W przypadku Rejowca nie będzie to nawet sprawa  trudna, ponieważ w dosyć dobrym stanie zachowała się łącznica: Rejowiec Południowy &#8211; Rejowiec Zachodni. W tej chwili nie ma już co prawda rozjazdów, ale zostały nasypy i tory i jest to niewątpliwie teren kolejowy. Nie jest to duży odcinek : około 1,5 km, a sterowanie rozjazdami odbywać by się mogło centralnie z nastawni dysponującej w Rejowcu Fabrycznym. Takie rozwiązanie było by również korzystne z punktu widzenia ruchu towarowego. Na dzień dzisiejszy większość wahadeł obsługiwanych jest trakcją spalinową już bezpośrednio od Lublina, ponieważ   CARGO tam właśnie  zlokalizowało swoje zaplecze  techniczne. Wiele relacji zostało opanowanych przez przewoźników prywatnych i jest obsługiwanych taborem spalinowym na całym odcinku przebiegu.  Stąd konieczność przeprowadzania manewrów w Rejowcu generuje zwiększone postoje związane z oblotem składu przez lokomotywę oraz  próbą hamulców. Niepotrzebnie traci się czas i zużywa  energię. Utrzymywanie stacji w Rejowcu w dotychczasowej formie jest pozbawione sensu ekonomicznego. Kolej powinna iść w kierunku marginalizacji tego węzła w przyszłości.  Następna stacja Zawada! Była od zawsze ale nie znaczy , że być musi. Starsi pasażerowie , co prawda się już przyzwyczaili do obowiązkowego postoju, tuż za Zamościem. Ale po woli zaczynają oni wymierać i trzeba przyciągnąć nowe pokolenia. Edukacja historyczna tutaj nie pomoże. Trzeba zdecydować się na konkretne działania. Tak jak zrobili to Niemcy, którzy podczas II wojny światowej od razu po zajęciu naszego terenu przeprowadzili odbudowę łącznicy, która służyła co prawda tylko do celów militarnych, a jednak... W tej chwili  mamy też  wojnę, co prawda prowadzoną w białych rękawiczkach, ale zawsze! Sprawny transport to podstawa zwiększenia atrakcyjności turystycznej regionu, a to mogą być  niestety  właśnie nasze ostatnie podrygi, na które nas wkrótce już może nie będzie stać. Przemysł nie prędko do nas przyjedzie, zresztą też nie ma po czym. Moim zdaniem, węzeł kolejowy w Zawadzie powinien być jak najszybciej przebudowany. Trudno powiedzieć w jaki sposób. Niewątpliwie odbudowa przedwojennej łącznicy, była by przedsięwzięciem bardzo kosztownym. Z drugiej strony, w dobrym stanie zachowane są ślady po niej &#8211;  w dziale historia zamieszczona jest stosowna dokumentacja fotograficzna . Wydaje mi się, że w dalszym ciągu jest to teren kolejowy. Niestety w trasie jej domniemanego przebiegu wystąpiły by dwie poważne kolizję. Po pierwsze przecinała by ruchliwą drogę z Zamościa do Biłgoraja, a po drugie: musiała by przecinać LHS i tor normalny z Zawady do Bortatycz. Bez budowy dwóch estakad chyba się nie obędzie. Mimo wszystko, jest to o wiele bardziej rozsądniejszy i tańszy wariant, niż rewitalizacja linii z Nowej Osady do Bortatycz , znacznie dłuższej i skomplikowanej technicznie i niestety bezmyślnie rozebranej kilka lat temu.  Może więc pora pomyśleć o trzecim rozwiązaniu, a mianowicie generalnie przebudować Zawadę. Stacja praktycznie służy tylko do odwracania pociągów. Z rzadka odstawiane są tutaj jakieś brutta, które z powodzeniem można pomieścić na innych ościennych dworcach. Zatem - czy nie można wybudować  trójkąta, który zaczynał by się na wysokości semafora wjazdowego od strony Zamościa, gdzie można by było przenieść  dotychczasową nastawnię? Była by to totalna rewolucja, ale na nie takie pierestrojki się trzeba przygotować w przyszłości, żeby coś naszymi starymi torami zawojować. Przebieg drogi na Szczebrzeszyn odpowiadał by dotychczasowemu szlakowi, z tym, że można by ją było maksymalnie wyprostować, w celu likwidacji nieszczęsnych zawijasów na wysokości nastawni, jakie trzeba wykonać podczas wjazdu na tor szlakowy 1 lub 4. Dotychczasowe tory stacyjne winny być zredukowane do 2 i jakiejś bocznicy na drezyny. W kierunku Rejowca zaś należało by wybudować łuk , który odbijał by mniej więcej na poziomie semafora wjazdowego w prawą stronę i po przecięciu toru szerokiego , pod takim samym kątem , jak lewe odgałęzienie, łączył by się z linią do Rejowca, gdzie dopiero za wiaduktem  znajdował by się kolejny rozjazd , odbijający na normalnotorową linię do Bortatycz. Od strony technicznej , nie widzę większych trudności w wybudowaniu takiej stacji. Gdzieś na środku trójkąta wkomponowało  by się  peron dla potrzeb potoków osobowych, z tym już najmniejszy problem. Co ciekawe , przeglądając bardzo stare służbowe rozkłady jazdy można natknąć się na przystanek: Zwada Osobowa, zlokalizowany na wysokości obecnego wiaduktu właśnie. Jego funkcja wymaga ciągle wyjaśnienia, ale wróćmy do naszych planów. Jak uświadomiono mnie na naszym boxie, kierowanie ruchem na takim trójkącie wymagało by rozwiązań precedensowych, dotychczas chyba w Polsce nie stosowanych.  Tor łączący musiałby w sposób kolizyjny przecinać się (bez możliwości zjazdu przez rozjazd) z torem szerokim LHS i torem linii 83, chociaż , jak pisałem - ją można przesunąć , ma mniejsze znaczenie. Czyli na szerokim dwa przecięcia w ramach jednego POSŁ. a na normalnym przecięcie na odcinku semoafor wjazdowy - główica rozjazdowa. Obecnie obowiązujące przepisy raczej wykluczają taką możliwość na sieci ogólnodostępnej. Potrzebne byłoby pewnie jakieś specjalne zarządzenie UTK w tej sprawie poprzedzone badaniami specjalistów od SRK i oceną ryzyka. No dobra, to niech się biorą do roboty i badają! Nie takie szalone pomysły są teraz realizowane. Obydwa projekty ( Rejowiec i Zawada ) kwalifikują się do wciągnięcia do Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014 &#8211; 20 i trzeba po prostu tego dopilnować. Oczywiście, w międzyczasie można eksperymentować, na przykład z pociągiem  międzynarodowym z Warszawy do Rawy Ruskiej. Jak to się mówi: historia lubi się powtarzać. Pamiętam przygotowania związane z uruchomieniem tego połączenia. Były nawet plany, żeby jechał przez Zamość , ale wjazd i wyjazd  planowano od strony Zawady &#8211; takie wahadło. Na szczęście nie zostało to wdrożone w życie, a ROZTOCZE na początku swojej działalności cieszyło się nawet dobrą opinią w ruchu turystycznym i przede wszystkim się nie spóźniało. Niestety z czasem doszło do jego całkowitej degradacji  - do funkcji pociągu stricte przemytniczego. W ostatnich latach kursowania strach było nim jeździć nawet do Bełżca , a co mówić dalej za granicę.  Innym pociągiem , którego nam brakuje , to dzienne połączenie z Zamościa do Stalowej Woli , tak, żeby wyjechać i powrócić w godziwych warunkach. A może uruchomić pociąg w odwrotnej porze, tj. wyjazd ze Stalowej Woli po przyjeździe HETMANA i powrót w godzinach popołudniowych? A może zrobić dwa i skomunikować je we wszystkich kierunkach w Zwierzyńcu i Zawadzie ? Warto  poeksperymentować, nic nie mamy do stracenia! Jedno wydaje mi się pewne. Peronu w Biłgoraju   nie da się już nigdzie przesunąć. Stacja znajduje się w dosyć dużej odległości od centrum miasta, aczkolwiek za czasów kursowania legendarnego &#8222;Bolka i Lolka&#8221; za bardzo to podróżnym nie przeszkadzało. Ale za kilka lat, to kto wie, co  się u nas wydarzy. Może będzie się magistrale  elektryfikować?  Za dużo by trzeba było wódki wypić, żeby w dzisiejszej dobie móc to  ogarnąć rozumem.  Apropos spożywania trunków:  Ty51-17 już mi zapowiedział, że na Sylwestra to kuchenną będę. Należy zatem  mniemać, że cała ekipa sobie wtedy odpłynie, nawet wiem gdzie a ja znowu będę musiała sporządzać za niego sprawozdania kolejowe. Co to ja jestem: koło gospodyń wiejskich? Tańczy, śpiewa, recytuje i ...gotuje! Ja zrobię rejwach! Babcia też chce, babcia też człowiek!   </description></item>
</channel></rss>

