Kolejowe Klimaty Roztocza

08-01-2012 Co dalej z linią hrubieszowską?

Mija już dwa i pół roku od pamiętnego „pospolitego ruszenia” pasażerów, samorządowców, kolejarzy i organizacji pozarządowych w obronie kolei pasażerskiej na Roztoczu. Patrząc na rozkłady jazdy przewoźników pasażerskich i plany zarządcy infrastruktury kolejowej możemy być dumni i z optymizmem spoglądać w przyszłość roztoczańskich szlaków kolejowych. Niestety nie wszędzie jest tak różowo. Jakby na uboczu pozostała jeszcze jedna linia kolejowa regionu zamojskiego. I choć nie grozi jej już chyba „nagła śmierć” poprzez wycięcie odcinka miejskiego w Zamościu, to jednak przyszłość nie rysuje się w jasnych barwach.
Mowa o linii nr 72 Zawada – Hrubieszów Miasto, a konkretnie o jej odcinku na wschód od Zamościa. Pierwszym powodem do niepokoju o jej przyszłość jest powolny aczkolwiek systematyczny spadek liczby pociągów towarowych. Zamknięcie sekcji napraw i utrzymania wagonów pasażerskich w Hrubieszowie, reorganizacja przewozów przesyłek rozproszonych przez PKP Cargo i wreszcie drugi etap restrukturyzacji tejże spółki, to wszystko sprawiło iż w ciągu ostatnich trzech lat statystyczna średnia ilość pociągów przemierzających w ciągu doby odcinek z Zamościa do Hrubieszowa spadła mniej więcej o połowę. Wszystko to rzecz jasna nie pozostaje bez wpływu na rentowność linii. Jakby tego było mało słychać plotki, że o całkowitej rezygnacji z usług kolei myśli coraz śmielej należąca do KSC „Polski Cukier” cukrownia „Werbkowice” - główny odbiorca przesyłek towarowych na linii hrubieszowskiej. Trzeba tutaj podkreślić, że w ubiegłym roku pociągi uruchomione dla realizacji zamówień cukrowni stanowiły ponad 50% wszystkich przewozów na odcinku Zamość – Hrubieszów i miały znaczący udział w całej puli ruchu towarowego na Zamojszczyźnie (zaraz po bocznicach podzamojskiego Szopinka). Jasno zatem widać, że w wyniku ewentualnego przerzucenia się tego zakładu na transport samochodowy, sytuacja przewozów na odcinku Zamość – Hrubieszów staje się tragiczna i na jednej lub maksymalnie dwóch „zdawkach” w ciągu tygodnia linia nie przeżyje.
W tej sytuacji jedyną nadzieją na ratunek dla odcinka Zamość – Hrubieszów i swego rodzaju „kroplówką” na ciężkie czasy stają się (podobnie jak ma to miejsce na linii bełżeckiej) przewozy pasażerskie. Jak wiemy tory z Zamościa do Hrubieszowa wbrew swojemu potencjałowi już od 6 lat nie są wykorzystywane w ruchu pasażerskim. Przewozy o charakterze lokalnym wykończyła niefortunna lokalizacja stacji Zamość oraz (a może przede wszystkim) polityka zmierzająca do wyprowadzenia torów kolejowych z Zamościa na obwodnicę północną. Natomiast przewozy dalekobieżne padły ofiarą głupoty i ignorancji kolejowych decydentów.
Wraz z opublikowanym niedawno apelem posła Zawiślaka do hrubieszowskich samorządowców (zainteresowanych odsyłam do „Dziennika Wschodniego”, 6 stycznia 2012, Leszek Wójtowicz - „Hrubieszów chce walczyć o szynobusy” i na portal ezamosc.pl, 5 stycznia 2012 „Hrubieszów powalczy o kolej?”) pojawiła się iskierka nadziei. Teraz wszystko zależy od reakcji adresatów i ich zainteresowania działaniem na rzecz swojej lokalnej społeczności. Jak pokazuje przykład gminy Bełżec można osiągnąć bardzo wiele, lecz jeśli nie zrobi się nic to powiat hrubieszowski najpewniej pożegna się z koleją pasażerską na długie lata (kto wie czy nie na zawsze). O tym, że jest o co walczyć niech za przykład posłuży sukces „szynobusów” w najmniej konkurencyjnej (jakby nie patrzeć) wobec transportu drogowego relacji Lublin – Zamość, który zaskoczył nawet największych pesymistów do których sam się zaliczałem. Przyrzekłem kiedyś odszczekać krytykę połączeń REGIO z Lublina do Zamościa jeśli utrzymają frekwencję swoich odpowiedników z linii kraśnickiej i po pół roku od ich uruchomienia nie pozostaje mi nic innego jak teraz to uczynić i przeprosić.
Sukces pociągów Lublin – Zamość świadczy dobitnie, że jeśli da się zapełnić „szynobusy” nawet tam gdzie jadą o połowę wolniej niż konkurencja busów i PKS, to o ileż łatwiej byłoby to zrobić na linii hrubieszowskiej gdzie pociąg wytrasowany pod tabor pokroju SA107, SA103 czy SA134 może być nawet o 1/5 szybszy od konkurencji drogowej co skompensuje w całości czas potrzebny na dotarcie do stacji kolejowej w Hrubieszowie, o innych miejscowościach z lepiej zlokalizowanymi przystankami nie wspominając. Oczywiście by myśleć poważnie o reaktywacji ruchu pasażerskiego o charakterze typowo regionalnym konieczne są pewne inwestycje, które w sposób dość zwięzły i kompletny zostały wyliczone w przytaczanych wcześniej artykułach z lokalnych mediów.
W telegraficznym skrócie mowa tu o budowie nowego przystanku Zamość Stare Miasto przy ulicy Peowiaków w Zamościu (z możliwością dalszej rozbudowy otaczającej infrastruktury drogowej dla potrzeb przesiadek pociąg-autobus), budowie przystanku Zamość Legionów (w pobliżu planowango centrum handlowego i nie tak odległego zespołu szkół), budowie przystanku Jarosławiec – Cześniki w okolicach km 16 linii nr 72, i odbudowie przystanku osobowego Zawalów.
Pamiętajmy jednak, że podobne inwestycje na liniach obecnie obsługiwanych „szynobusami” by doczekać się realizacji musiały najpierw przebić się do świadomości lokalnych władz. A jak widać nie było na to lepszego sposobu niż uruchomienie niejako „na próbę” pociągów pasażerskich obsługiwanych „szynobusami”, które „żyjąc” prawie wyłącznie z potoków dalekobieżnych przygotowały jednak przedpole dla przewozów bardziej regionalnych. Nie wspominając już o wyśmienitej promocji transportu kolejowego jaką okazała się na Zamojszczyźnie przejażdżka „szynobusem”. Kto nie wierzy niech poczyta opinie pasażerów na forach internetowych.
Odnosząc tą sytuację do linii hrubieszowskiej, reaktywację należałoby zacząć od szybkiego zadziałania tam, gdzie brak przewozów kolejowych najbardziej doskwiera czyli w obsłudze potoków dalekobieżnych i turystycznych.
Przy odpowiednim dopilnowaniu sprawy jest to możliwe do realizacji nawet w rozkładzie na 2013 rok. Punktem wyjściowym chyba najlepiej byłoby uczynić dwie pary połączeń uruchamianych sezonowo (tj. podobnie jak w przypadku linii bełżeckiej w okresie weekendu majowego oraz wakacji) plus połączenia uruchamiane w okresie świątecznych szczytów przewozowych. Pierwsza i stanowiąca absolutną podstawę, para pociągów powstać powinna z wydłużenia do Hrubieszowa pierwszego porannego kursu Zamość – Lublin i ostatniego wieczornego Lublin – Zamość (Regio 230 i 237 „Magnat”) tak aby na stacji Zamość zachować skomunikowanie z pociągiem TLK „Hetman” Zielona Góra – Zamość, którego pozycja w rozkładzie jest już pewna. Powiat hrubieszowski uzyskałby tym samym wygodniejsze, tańsze i szybsze niż kurs PKS oraz wygodniejsze i tańsze niż jazda busami z (koniecznością kilkakrotnej przesiadki) połączenie z Krakowem i miastami Górnego Śląska. W sezonie i w okolicach szczytów świątecznych taki pociąg to istny samograj i obopólna korzyść dla PR i PKP IC.
Druga para jako uzupełnienie oferty, mogła by powstać poprzez sezonowe wydłużenie do Hrubieszowa pociągów relacji Lublin – Zamość (Regio 231 i 236 „Kasztelan”) do relacji Lublin – Hrubieszów. Tworząc tym samym pociąg typowo turystyczny o podobnej funkcji co składy Bełżec - Lublin. Trzeba tutaj zaznaczyć, że tereny nadbużańskie są atrakcyjne pod względem turystycznym choć znacznie mniej znane od Roztocza ze względu na brak promocji i gorszą dostępność. Nie zmienia to jednak faktu, że rynek turystyczny jest bardzo dynamiczny i nie można wykluczyć, że kierunek ten stałby się po takiej „kolejowej promocji” dużo popularniejszy. Za przykład niech posłuży Roztocze Południowe, którego znana obecnie marka wypłynęła na szersze wody turystyki nagle w ciągu ledwie dwóch - trzech lat.
Na koniec zastanówmy się jeszcze nad rozkładem wymiany podróżnych w ruchu dalekobieżnym na poszczególnych stacjach i przystankach linii hrubieszowskiej. Może być to temat interesujący w kontekście kolejności rewitalizacji infrastruktury poszczególnych przystanków dla potrzeb reaktywacji połączeń. Poniższe zestawienie nie odzwierciedla może w pełni sytuacji faktycznej gdyż stworzyłem je na podstawie dość skąpych danych (nikła próba 21 dni w skali roku), niejako przy okazji pisania pracy dyplomowej. Niemniej jednak możne ono dać pewien pogląd na to gdzie wsiadali i wysiadali podróżni na linii hrubieszowskiej w ostatnim roku kursowania pociągów pasażerskich. Rozkład wymiany pasażerów na poszczególnych przystankach na bazie próby z okresu wakacyjnego kształtował się następująco (przy zaokrągleniu do całości dla wartości procentowych).
Hrubieszów Miasto – 74%, Werbkowice – 11%, Miączyn i Koniuchy – 5%, Frankamionka i Konopne – 3% i na końcu Metelin – 1%
Na bazie próby z okresów poza wakacjami rozkład wymiany pasażerskiej kształtował się tak:
Hrubieszów Miasto – 66%, Werbkowice – 13%, Koniuchy – 10%, Miączyn – 4%, Frankamionka i Konopne – 3% i na końcu Metelin – 1%. Oczywiście w niektórych przypadkach o wynikach mogły decydować czynniki wtórne takie jak stan infrastruktury przystankowej i możliwość dojazdu do niej, lecz nie zmienia to faktu, że zdecydowanie dominującą pozycje zajmuje końcowa stacja w Hrubieszowie, a wyróżniają się nieodległe jej Werbkowice. Z punktu widzenia rentowności połączenia ciężko zatem o lepszą sytuację niż taka, w której aż 3/4 puli podróżnych kupuje bilety w pełnej relacji do stacji końcowej.
Poniżej krótka ilustracja tego jak w 2011 roku prezentowała się infrastruktura pasażerska przystanków i stacji na linii 72. Po zdjęcia w pełnym rozmiarze i z opisami zapraszam na Kolejowe Klimaty Roztocza http://kkr.lubelskakolej.net/


Hrubieszów Miasto













Metelin


http://kkr.lubelskakolej.net/phpThumb/phpThumb.php?src=../data/media/38/DSC06673.jpg&w=450&h=338&zc=1

Werbkowice

http://kkr.lubelskakolej.net/phpThumb/phpThumb.php?src=../data/media/37/DSC08364.jpg&w=450&h=338&zc=1



Konopne



http://kkr.lubelskakolej.net/phpThumb/phpThumb.php?src=../data/media/36/DSC08047.jpg&w=450&h=338&zc=1

Frankamionka

http://kkr.lubelskakolej.net/phpThumb/phpThumb.php?src=../data/media/35/DSC09594.jpg&w=450&h=338&zc=1



Koniuchy







Zawalów





Miączyn







Dodał: Bartosz Sojda
Zdjęcia: Bartosz Sojda
Źródło: informacja własna

28-12-2011 Zamość wobec przystanku za... a nawet przeciw

Przy okazji spotkania na temat przyszłości kolei na Zamojszczyźnie, jakie odbyło się 20 grudnia w zamojskim ZOO, na światło dzienne wyszło kilka nowych faktów, które zapewne będą mieć znaczący wpływ na dalszy rozwój kolejowych przewozów pasażerskich w naszym regionie.
Na początek warto wspomnieć, że o ile ze strony lokalnej spotkanie to potraktowane zostało bardzo poważnie, gdyż przybyli zarówno wysocy przedstawicie władz Zamościa, powiatu zamojskiego, jak i poseł Zawislak oraz kolejarze i sympatycy kolei, o tyle urząd marszałkowski województwa lubelskiego zdobył się jedynie na wydelegowanie podinspektora do spraw przewozów kolejowych z departamentu transportu. Oczywiście nie mam zamiaru bynajmniej deprecjonować tego stanowiska – wręcz przeciwnie była to osoba z pewnością merytorycznie właściwa – niemniej jednak należy pamiętać, że sam termin spotkania przesuwany był właśnie z powodu planowanego uczestnictwa samego marszałka województwa. Ponadto w przypadku konkretnych rozmów warto jednak pewne ustalenia zawierać z osobami decyzyjnymi (jak chociażby dyr. departamentu transportu). Miejmy nadzieję, że kolejne takie spotkanie zostanie potraktowane przez UMWL bardziej poważnie.
Jedną z poruszanych kwestii, była sprawa budowy strategicznie ważnego dla przewozów regionalnych na Zamojszczyźnie przystanku Zamość Stare Miasto (zwanego też Zamość Centrum). Ostatnio wydawało się, że mamy do czynienia ze zdecydowanie pozytywną atmosferą wokół tej inwestycji. Co więcej, niektórzy przedstawiciele tak władz kolejowych jak i władz zamojskich dawali nadzieję, że być może uda się zrealizować budowę przystanku na Peowiaków nawet przed końcem roku 2012. Niestety teraz po wyborach parlamentarnych, gdy przyszedł czas na konkretne działania, najwidoczniej zapał osłabł i władze Zamościa znów zaczynają mataczyć. Na szczęście udało się praktycznie zaklepać w przyszłorocznym budżecie środki na dokumentacje techniczną przystanku. Niestety na tym pozytywne informacje się kończą, albowiem ze strony zamojskich władz nagle wyszła koncepcja aby nowy przystanek wybudować na os. Legionów przy obwodnicy zamiast w centrum miasta na Peowiaków. Kolejarze z Zakładu Linii Kolejowych PKP PLK w Lublinie są kompletnie zaskoczeni tym pomysłem. W sumie nie dziwota, gdyż my jako sympatycy kolei także jesteśmy zaskoczeni. Jakie są przyczyny takiej nagłej zmiany frontu? Ano przede wszystkim nie pasuje włodarzom Zamościa, że turyści będą mogli dostać się na Stare Miasto także od strony Bramy Lwowskiej, a nie wyłącznie pieszo poprzez nowo wybudowaną Bramę Szczebrzeską. I to niestety nie jest jakiś żart, tylko autentyczne stwierdzenie wiceprezydenta Kossowskiego. Trzeba tutaj chyba przypomnieć, że pociągi regionalne docelowo nie służą i nie powinny służyć wyłącznie wożeniu turystów! No chyba, że władze Zamościa chcą by poza wakacjami w szynobusach do Lublina na starcie przeważała w dni robocze frekwencja rzędu kilku osób, a ludzie dalej masowo tłoczyli się na ul. Gminnej. Poza tym skoro Zamość aż tak bardzo boi się o to, że nikt nie zobaczy świeżo wybudowanych „historycznych” obwarowań, to zawsze można wydać serię informatorów/przewodników z trasami turystycznymi zaczynającymi się właśnie przy ZOO. Ale niech nikt nie narzuca człowiekowi chcącemu dojechać do pracy, szkoły czy urzędu, kilkukilometrowego marszu i obowiązkowego podziwiania ruin! Kolejnymi argumentami przeciw lokalizacji na Peowiaków były: skomplikowana sytuacja własnościowa terenu – sekretarz Karol Garbula stwierdził, że działki należą do „innej spółki kolejowej” (niestety nie umiał powiedzieć do jakiej) - oraz konieczność uzyskania zgody konserwatora zabytków na inwestycję. Ze strony ZLK Lublin ripostowano, że sytuację własnościową kolej jest w stanie szybko sama „wyprostować”, a wnioski o pozwolenie do konserwatora składane będą dopiero w chwili uzyskania pozwolenia od miasta.
Jako plusy lokalizacji przystanku przy obwodnicy przedstawiciele zamojskich władz wskazywali bliskość dużych osiedli mieszkaniowych (os. Zamoyskiego i Legionów) oraz zamiar budowy w bezpośrednim sąsiedztwie dużego centrum handlowego. Ponadto padło oderwane od rzeczywistości stwierdzenie o wyjściu na przeciw pasażerom dojeżdżającym od strony Hrubieszowa. Nie wiem skąd taki pomysł ale trzeba chyba przypomnieć tutaj panu sekretarzowi, że żadna linia komunikacyjna z Hrubieszowa nie podjeżdża w rejon skrzyżowania obwodnicy i linii kolejowej, a odległość od najbliższego przystanku PKS/Bus jest nie mniejsza niż odległość pomiędzy dworcem na Gminnej, a proponowanym przystankiem na Peowiaków. Co więcej, w tym drugim przypadku mamy do dyspozycji kilka linii MZK.
Podsumować całe zamieszanie można parafrazą stwierdzenia dyrektora Zygmunta Grzechulskiego z ZLK Lublin. Jako ludzie, którym leży na sercu dobro i rozwój kolei na Zamojszczyźnie, przystankowi na Legionów nie mówimy „nie”, jeżeli tylko powstanie równolegle z nim przystanek na Peowiaków. Natomiast jeśli Zamość Legionów miałby powstać zamiast Zamościa Stare Miasto, to jest to propozycja jak najbardziej niedorzeczna i nie rozwiązująca żadnych problemów. Ideą koncepcji przystanku Zamość Centrum było od początku zbudowanie centrum przesiadkowego w samym sercu miasta, dostosowanego do potrzeb lokalnych, tak jak ma to miejsce w większości cywilizowanych aglomeracji. To co wyłania się z propozycji włodarzy Zamościa, jest koncepcją dwóch dworców na opłotkach i to maksymalnie oddalonych od komunikacji drogowej czyli czymś zupełnie przeciwnym. Taki pomysł jest jak najbardziej szkodliwy i należy go zdecydowanie odrzucić!
Zupełnie inaczej sprawa wyglądałaby jeśli powróciłyby kolejowe przewozy pasażerskie z Zamościa do Hrubieszowa. Wtedy rzeczą potrzebną, jeśli nawet nie konieczną stałoby się zapewnienie dobrej obsługi Zamościa jako podstawowego generatora ruchu, właśnie poprzez zagęszczające się w miarę zbliżania do centrum miasta przystanki: Cześniki, Zamość Legionów i wreszcie Zamość Centrum. Niestety w latach 90 w związku z chorą koncepcją wyprowadzania kolei na obwodnicę północą zrobiono coś zupełnie innego, czyli zlikwidowano przystanek Cześniki i blokowano przez długie lata budowę infrastruktury w Zamościu, tworząc tym samym wbrew wszelkim zasadom budowy sieci transportowych prawie 20km „dziurę” komunikacyjną. Na reaktywację połączeń pasażerskich do Hrubieszowa i to nawet w postaci jednej pary skomunikowanej z TLK Hetman niestety, nie mamy raczej co liczyć. Przede wszystkim dlatego, że urząd marszałkowski zdaje się podchodzić do tego problemu jak pies do jeża. Przedstawiciel UMWL zapytany o brak połączeń do Hrubieszowa odparł w zakłopotaniu, że nie przewiduje ich umowa ramowa między urzędem a Przewozami Regionalnymi. Jeśli jest to faktycznie główna przeszkoda, to trzeba przypomnieć, że w stosownej umowie brak było również trasy Bełżec – Horyniec Zdrój, a jednak pociągi na nią wyruszyły. Zatem szukać przyczyn dla których UMWL wolał wydawać pieniądze np. na kompletnie pozbawiony sensu pociąg „Podkomorzy” zamiast na połączenia do Hrubieszowa należy szukać gdzie indziej.

Dodał: Bartosz Sojda
Źródło: informacja własna

24-12-2011 Perspektywy kolei...

- Pani Zosiu! Pani Zooosiu! Pani Zoooosiuuu!
- Czego?
- Pani wyłączy ten odkurzacz.
- No a bo co.
- Pani wyłączy ten przyrząd jak ja do pani mówię...
- No już żem wyłączyła, bo co...
- Pani tu przyjdzie ,to pani zobaczy.
- Tutaj na podłodze pani patrzy!
- No gdzie?
- O tu, pod biurkiem!
- O Matko Święta! Nie żyje?
- Cicho , niech pani nie skrzeczy!
- Na wznak leży , to on?
- A kto by leżał, w piekle poznałam bym tę mordę.
- Poległ, na stanowisku pracy?
- Dycha jeszcze...., musi okrutnie zarąbany!.
- Ale farby nie widać, to chyba nie siekierą!
- Tu mam narzędzie zbrodni - pani powącha tę flaszkę.
- O tam coś zostało na dnie...
- FFFFFFfffff....Mocne! Pali! O Jezu!!! Denatura..... na kościach!
- Czekaj Pani, ja zobaczę....Fuu, takie nieładne to i na obwodach mnie kopie. Drgawek dostałam, się trzęsę cała, brrrr.
- Kto go by tak załatwił, może ten busmen?
- Który busimen? Z jakiej branży?
- No , ten on takim białym powozi , elefantem.
- E tam, on gówno może, mi to na samobójstwo wygląda. Ale czym?
- Czekaj Pani, jeszczę spróbuję...Pfffff, oj, nos mi zapchało i w ozór piecze, niedobre...
- Patrzaj Pani, jaki to świntuch okrutny, takie napoje wychylać. A to Belzebub!
- Takie drinki samemu – chyba chciała powiedzieć?
- Oj czekaj Pani, powoli nabieram aromatu, silna jucha, aż gębę wykrzywia!
- To może jednak jakiś jego koniaczek?
- Czekaj Pani, ja kiedyś w knajpie sprzątałam i dorabiałam tam jako degustator wina.
- Mlask, mlask...
- Nie , to nie jest seryjna produkcja.
- Samogon?
- Nie , poleweczka.
- Dobra mi polewaczka , to sam spirytus, daj pani jeszcze kropelkę, ociupinkę.
- O już nic nie ma, A takie niedobre było!
- Pani patrzy , Pani Krysiu, na stole, na kartce , jest napisane - ma Pani okulary?
- Zara , najpierw poszukać muszę, gdzie ja je wtarabaniłam? W fartuchu nie ma.
- Oj na nosie ma założone, no co ma założone? Od słońca?
- Nie, no to łone, od patrzenia - daj pani te bumagę, zaraz odczytam.
- Czytam: PERSPEKTYWY.... KOLEI....więcej nie da rady, okropny charakter!
- Tak, to straszne chamisko! Ale co tam dalej?
- No to mówię, że nie wiem, do archiwum trzeba , albo do apteki?
- Coś te pani oczy....
- Odczep się pani od moinych, sama sobie pani czytaj...
- Jak ja niepiśmienna.
- No to jak, pani te ustawy robiła w ministerstwie?
- Tak robiłam, jak umiałam. Wezwali, poprosili, robiłam co kazali, wykonywałam tylko polecenia służbowe. A bo to miałam, tak, jak inni na chorobowe uciekać. Wszyscy spieprzyli, cały rocznik KSAP, zostałam, tylko ja i minister , no i taka jedna, ale ona do roboty żadnej to nigdy nie była, tylko paznokcie piłowała ciągle, lala . Mówił doradca ministra , jak mnie wysłali posprzątać do niego do szpitala , że to na pewno nie przejdzie, tak, żeby cokolwiek, na odczepnego wymyślić. Potem tylko wszyscy cmokali, że to gładko pójdzie, mówili, że przez wakacje nie będę wcale musiała sprzątać, wie pani, jak mi naobiecywali. Podsekretarz sam nawet podłogę na dwóch piętrach wyczyścił i mopa mi nowego kupił, a tu pierwsze czytanie, potem drugie, potem senat i.... poszło! Ja jestem prostą kobietą, ja tam nie umię jak inni kombinować. A kiedy się wszystko rozsypało, to potem huzia na Józia - na mnie. Z mordą , że poszło! Dyrektor Departamentu mnie wezwał i mnie się tłumaczyć każe co tam napisane, jak ja bym to czytała. To ja mu spokojnie , jak człowiekowi, że przecież moja rodzona wnuczka musiała pracę dyplomową , żeby absolutorium na ukończenie zerówki w przedszkolu dostać...
- Dosyć, koniec kochana, bo nie mogę już tego słuchać. Jak oni nas w tym kraju traktują. Totalna spychologia! Najstarszy zawód świata i żadnego poważania. Wypisz , wymaluj - jak taki jeden docent poprosił mnie o zrobienie habilitacji, pani nawet nie wie, jakie to ja uniwersytety pokończyłam...
- A co tam takiego pani w nich pokończyła?
- No jak to co, sprzątanie, a wywalili mnie , bo takiemu jednemu habilitację napisałam, wie pani.
- Z czego , z zamiatania?
- Nie z prawa europejskiego.
- On był zadowolony , chciał nawet mnie do Brukseli ze sobą zabrać, mówił, że tam są szerokie perspektywy, ale , że strasznie ozorem chlapał na wszystkie strony, to taka się jedna cytra na mnie uwzięła , a wie pani, ją to taki długi, przewodniczący wydziału posuwał i ona bardzo mocna była...
- To czego tamten tak nadawał , na promotora kablował?
- On obcego języka się uczył a mnie przez te jego konwersacje zwolnili dyscyplinarnie, psia krew.
- To czego się czepili? Kształcona w końcu pani była?
- Naruszenie dyscypliny budżetowej mi zrobili.
- Za profesora?
- Za kreta...
- Ten długi, co to , pani wie, z tamtą taką tak..., kazał mi recenzję naukową napisać. Mówił do mnie, że pani to taka obrotna i on do mnie w te gadkę, żebym zrobiła recenzję tej samej pracy, co to ja tamtemu żem napisała . No i pani wie, ja wykradłam taką recenzję , ale , że to była recenzja z wydziału stomatologii na Akademii Medycznej , bo tylko tam miałam dorobione klucze, to zrobiła się straszna chryja i wie pani ... Suma sumarum dali to na komputer , no i w tym komputerze tak się popieprzyło wszystko, że wyszło , że to tego długiego praca doktorska jest zerżnięta i jego posunęli z przewodniczącego senatu a on żeby się na mnie zemścić , to mi taką świnie podłożył, to znaczy tego kreta, to znaczy znikła tona kreta i przyszła kontrola , no i wie pani, potem to już się tak to wszystko potoczyło , że wie pani...
- Rozumiem, teraz jedziemy na jednym rainbow, ale ten tam na dole...leży, no i co my teraz zrobimy?
- To bierz go pani za kończynę, a ja za łeb złapię i posuniemy zwłoki na ten skórzany fotel , tylko ostrożnie, żeby się olej z głowy nie wylał.
- Bo ciecz jest cenna?
- A tam, nie będzie komu sprzątać!
- O , niech sobie tam wygodnie poleży, jak hrabia a my spokojnie pozamiatamy.
- Ajajaj, jak czysto, ale się zmęczyłam. Siądę sobie kochaniutka na chwileczkę na jego stołeczku. A jak wygodnie, jak mięciutko, pani Krysiu, pani się rozejrzy, czy tam jakiego innego napoleona nie ma pod ręką, bądź co bądź - przerwa śniadaniowa nam przysługuje, trzeba gardło od kurzu przeczyścić.
- No pewnie, w naszym fachu szkodliwe jak najbardziej się należy, znalazłam tutaj taką fajną komódkę, żeby pani wiedziała ile tutaj butelek się marnuje, jakie trunki znamienite tu były , szkoda , że wszystkie zbiorniki puste. Wyschnięty ten wodopój!
- To w takim razie poproszę herbatkę dla mnie i dla pani, kawy to nie chcę, bo jak sobie przypomnę, że miesiąc temu całe piętro latało , to mi się niedobrze robi.
- A co tam znowu się stało?
- To nie wie pani co się działo: kazał mi kawy dosypać do zbiornika w ekspresie, więc ja otwieram zbiornik a tu taka wypłukana mysz wypadła z niego...
- O matko, a ja wtedy trutkę rozłożyłam , bo już za bardzo się pleniła ta zaraza...
- No widzi pani, ale jaka ta mysz bezczelna, wiedziała, że się otruła i do ekspresu wlazła,
- Tak i cały departament zabrali do szpitala i wszystko znowu spadło na nasze barki,
- No bo my od razu zażyliśmy odtrutkę na tę trutkę na myszy.
- To była trutka na szczury, a zresztą ja zawsze kawy nie piłam.
- To proszę, jest herbatka,
- Dziękuję bardzo, ale łyżek to nie ma w tym lokalu, cukier też już dawno faraonki wyniosły szystek.
- A proszę bardzo sobie tym wypasionym parkerem zamieszać.
- O jejku, ale frajda, to się porobiło, śmiać mi się chce z tego co robię.
- O matko, co też pani wymyśliła, z tym parkerem. Tu jakieś światło się włączyło i ktoś do mnie mówi...
- Cholera, telekonferencja , on chyba zgłupiał ! Dzisiaj, przy takim święcie, pani powie, że jest niedysponowany.
- Że co?
- No że chory, leży w łóżku, ptasia grypa i takie tam inne.
- Ale tutaj wrzeszczą na mnie , że za minutę zaczyna się orędzie noworoczne, do narodu. No do pasażerów, pani mnie ratuje.
- A co pani tak panikuje, bo to pani pierwszy występ w telewizji i dobrze pani jest ubrana , zresztą to chyba na naszą klasę pójdzie. Tam tylko głos będzie słychać i dadzą zdjęcie wydekoltowanej ślicznej pani rzeczniczki prasowej. Pani powie tamtemu , że szef jest teraz bardzo zajęty, bo ma konferencję prasową z jakimś naukowcem z Chin , no i że teraz po chińsku nawija, ale, że odczytane zostaną tutaj jego życzenia. O dzięki Bogu mamy życzenia świąteczne, wystarczy tylko je tutaj odczytać, bez paniki, spokojnie, gotowa...
- No
- To start, no czytać!

Absztyfikanci Grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowiertły,
I lodzermensche , bycze chłopy,
Warszawskie bubki, żygolaki,
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraelitcy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie,
Szerzycie kulturalną francę!
Którzy chlipiecie z „Naje Fraje”,
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha,
Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Wierzcie mi, jedna wyjdzie jucha,
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedzy,
Co oglądacie świat przez lupę,
I wszystko wiecie, co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę,

Item ów belfer szkoły żeńskiej ,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy...szczeciński,
Pan wie już za co, profesorze!
I ty za młodu nie dorżnięta,
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta ,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwe,
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że „szumią jodły w Tel-Avivie”,
I wszechsłowiańscy marzyciele,
Zebrani w malowniczą trupę,
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty fortuny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty co mieszkasz dziś w pałacu,
A lać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rentę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty , księżuniu , co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę.
I żem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!...

- Co pani mi tu dała , jakiś facet się na mnie okropnie wydziera, podobno jest straszny skandal, bo wszystko w świat poszło.
- Toż leżało to tutaj , przecież sama tego nie wymyśliłam.
- To on takie głupoty przygotował, chyba był strasznie trzeźwy. Dawaj pani szybko sprostowanie, musimy ratować mu skórę, bo będzie afera , jak jasna cholera.
- Szkoda jego, to w sumie poczciwy chłop, skąd weźmiemy lepszego.
- Oj, żebyś pani wiedziała, fajne chłopisko , nie możemy mu zrobić krzywdy, trzeba to odkręcić.
- Dobrze już niech pani nie płacze, bez przesady, ma tutaj napisane i niech odczyta:

Sprostowanie: Napisane w ostatnich dniach czerwca 1912 roku przez Juliana Tuwima. Jest to wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich , aby go pocałowali w dupę. Z racji, że od jego powstania minęło już blisko sto lat, analiza utworu może być tematem przyszłorocznej matury.
-Uff, dzięki Bogu, jakoś przeszło.
- Ma pani tutaj inny tekst i niech go pani wygłosi a ja włączę odkurzacz. Kiedy zarzuci ssanie, ja zacznę stukać mopem w podłogę. Będzie taki bajer, że niby nowoczesna muzyka elektroniczna...

Wprowadzenie obowiązkowej miejscówki we wszystkich TLK jest idiotycznym pomysłem. Pociągami tymi podróżują także osoby jeżdżące w krótkich relacjach i zmuszanie ich do zakupu miejscówki jest nieporozumieniem. Jako przykład podam studenta jadącego późnym wieczorem (gdy nie ma już pociągu regionalnego) z Gliwic do Kędzierzyna. Po "obdarowaniu" go obowiązkową miejscówką cena biletu wzrasta z 4,65 na 9,65 czyli ponad DWUKROTNIE ! Takich osób i relacji jest cała masa. Kolejną kwestią są przesiadki. Nie każdy jedzie bezpośrednim pociągiem, niektórzy muszą się przesiadać. W przypadku jazdy 2 lub 3 pociągami TLK cena przejazdu wzrasta o 10-15 zł ! Poza tym miejscówki tak naprawdę potrzebne są tylko w szczytach przewozowych (wyjazdy i powroty z weekendów, świąt itp.), w pozostałych okresach nie ma problemów ze znalezieniem miejsc. Ostatnią już kwestią jest fakt, że jeśli wprowadzenie obowiązkowych miejscówek faktycznie jest podyktowane troską o komfort pasażerów to powinny być one bezpłatne. Inaczej nie jest to nic innego jak zakamuflowana podwyżka cen biletów. Może i rozwiązuje problem przepełnionych pociągów, ale tworzy masę innych. W Austrii, Niemczech czy Szwajcarii (gdzie ludzie są bogatsi niż w Polsce) nikt nie uszczęśliwia nikogo na siłę obowiązkową rezerwacją. Rezerwacja jest fakultatywna a rozwiązaniem są karteczki przy przedziałach informujące które miejsce w jakiej relacji jest zarezerwowane. I raczej w tym kierunku powinniśmy pójść. Inaczej będziemy mieć do czynienia z kolejnym odpływem pasażerów z TLK.
- I znowu mnie opieprzają, skąd to pani wzięła, sam chyba tego nie wymyślił.
- Jak to skąd? Z facebooka wydrukowałam, a może z grupy dyskusyjnej.
- Pl. misc. kolej?
- Tak.
- Nie można nam tego czytać – jest na indeksie ksiąg zakazanych.
- Nie, no bez jaj , to Boże Narodzenie, nie Wielkanoc.
- Może zaśpiewamy jakąś kolędę.
- Proponuję szopkę wystawić. Heroda już mamy , baranki też się znajdą w tej firmie, dziecko przecież niedawno się urodziło, o cholera: nieślubne!
- E , szopki to my odprawiamy codziennie, dzisiaj mamy święto, trzeba coś specjalnego na tę okazję puścić. No dobrze , przemęczona już jestem od tej roboty, jednak praca umysłowa to wykańcza człowieka - niech pani poszuka życzeń!

Życzymy naszym kochanym pasażerom wprowadzenia 100 % rezerwacji miejsc we wszystkich pociągach TLK, Regio i na LHSie....
- No nie , jestem co prawda tylko sprzątaczką, ale nie mogę takich głupot odczytywać, przynajmniej na trzeźwo. Proszę mi podać życzenia świąteczne dla pasażerów . Niech pani coś wymyśli: takiego prostego, od szczotki lub kija....

Podróżni nasi kochani, my nie jesteśmy naćpani...
- Nie to strasznie pretensjonalne , może ja spróbuję.

Niech Wam przyjaciele drodzy w radości upłyną Święta,
Mróz za nosy uszczypnie, lecz zdrowie o Was pamięta,
Wyżerka już na Was czeka, pyszności tak znakomite,
Pojecie, popijecie, za nami zatęsknicie,
Mikołaj Was zrelaksuje, choinkę zaświecicie,
Syreny szynobusów zatrąbią Wam o świcie.
Nie będąc w ciepłym kraju.
Poczujecie się jak Ewa i Adam w Raju.
Gdy śnieg pod butem zaskrzypi.
Nastrój ten znakomity, da Wam nadzieję, że Nowy Rok
Będzie o wiele lepszy, od tego co właśnie mija
W nim wiele nowych pociągów do Waszych miast zawija
Rodzina się zdrowo trzyma, pieniędzy Wam przybywa
Wszelka pomyślność i szczęście się z domu wydobywa
Zmartwienia przez komin precz poszły....
- Pani Zosiu skąd pani to wzięła?
- Sama wymyśliłam.
- Nie już niech lepiej pani mokrą ścierą podetrze podłogę, tu gdzie ja siedzę, bo wszystkie paluszki z nerwów pogryzłam, jak tego słuchałam.
- A co pani chce ?
- No bo to takie okrutnie urzędowe, sztywniaste - tak jakby on sam pisał , od razu się wszyscy poznają , że lipa . To trzeba coś takiego od nas, miłego , ludzkiego...
- To może tak:

Sokiści i maszyniści, kasjerki i dyrektorzy,
Ustawiacze i naprawiacze, dyżurni i redaktorzy,
Kobiety i prekursorzy , husarze i rewizorzy...
- Za mądre! Co to słowo w środku znaczy?
- Ichnia lokomotywa.
- A to konsekwentnie trzeba, wie pani ja na politechnice dorabiam.
- Dajmy tak:

Walentyny i gagariny , epoki i wibratory,
Bonanzy , ryflaki , beczki i mechpomy,
Kołpaki, waciaki, podkłady , semafory,
Stokery, bajery, oelki i sekatory...
- Żle, żle, żle , żle ! Za bardzo techniczne , na rozpoczęcie roku akademickiego się może nadaje - nie , wcale pani tym nie pozamiatała. Więcej uczucia!

Moi drodzy parafianie...
- Co też pani, to nie rozgłośnia!
- Sorry, jakaś kołowata juz jestem, z tego wszystkiego , nie zostało jeszcze herbatki?
- Nie!

Podróżni z Hetmana i Barbakana,
Z TLKi, PLKi, Oleńki tudzież Kasztana,
Do Was te życzenia ślę z samego rana,
Choinka niech Was zatrzyma dłużej przy świątecznym stole,
Wagonów już brakuje na ziemskim tym padole,
Nie da się w Poroninie Lenina ducha wskrzesić,
Niedźwiedzie można w zoo sernikiem wyleczyć.
Tedy zostańcie w domach , jak Car wam przygada,
Bo z Waszej jazdy wyjdzie znowu nieziemska maskarada...
- Kochana, nie podoba mi się to , bo nic nie rozumiem,
- Dawaj pani jakąś inną kartkę, o na przykład tę , bo mowa krótka.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia ekipa LKN życzy wszystkim swoim czytelnikom szczęścia , zdrowia i pomyślności a w nadchodzącym 2012 roku : wielu ciekawych wrażeń kolejowych a przede wszystkim jeszcze większej liczby pociągów w regionie. Nowych kierunków jazdy ( Hrubieszów, Stalowa Wola , Warszawa , Lwów... ) a także, aby można było podróżować koleją wygodnie i bezpiecznie - wszystkiego najlepszego dla pasażerów, pracowników kolei i jej miłośników!

- O to dobre , a od siebie dodamy: DOSIEGO ROKU!
- No właśnie, przynajmniej wiem, co to jest Dosia.
- To teraz dawaj pani tego Mikołaja , wrzucę go na wizję i będzie przyjemny widok na Święta.
- Toż to nasz...., to on
- Patrzaj pani jak zarósł, no trudno czerwoną piuskę mu w photoshopie dorobię i nie będzie już ludzi straszył
- A teraz trzeba go pocałować.
- Co pani mi tak monitor ślini, nie tego , tamtego trzeba , na podłodze. Ja z lewej , pani w prawy policzek.
- Jak to się nuciło:

Gdy całować się rozpędzasz to różnicuj pocałunki,
Z chęci dziewczę, ze czci księdza, wuja całuj z dubeltówki,
Gdy przyjezdną to z peronu, pływającą całuj z promu,
Pomoc w domu z oszczędności , wuja całuj z dubeltówki,
A gdy wuj jest tak nadziany, że zeń sypią się złotówki,
Wtedy chłopcze w krzak schowany, w wuja celuj z dubeltówki.
- Zniknął!
- Musieli go posunąć.
- Skądże , on ma twarde plecy. Pewnie sam wstał, zobaczył, że my za niego zasuwamy, więc pogonił na Wigilię do domu.
- O Matko Boska, zapomniałam , co ja tutaj robię? Moje sałatki, moje uszka, kto barszczu nagotuje...
- Psia krew, to znaczy smacznego barszczyku . Zmykam czym prędzej do domu, tam choinka nie ubrana , sernik nie upieczony , wszystko na mojej głowie...
- A mówiła mi naczelniczka od logistyki w utrzymaniu czystości, żebyśmy dzisiaj nie sprzątały wcale. On nas specjalnie tak zbałamucił, wykorzystał niewinne kobiety . Czekaj pani opróżnimy jemu barek, co tam jest?
- DORATO tylko zostało i likier na jajkach.
- E tam, myślałam o wytrawnym martini albo o winie gruzińskim, jajeczko to niech sobie sam possie . Wsiadaj pani na naszego rainbowa i chodu do domu, na Wigilię!
- To potrafi latać?
- No pewnie, wie pani co ja na WSI z nim wyprawiałam.
- OK., Wesołych Świąt!
My jesteśmy miłe panie, panie miłe niesłychanie, co za radość nie dla dam, Gdy nas spotkasz ufaj nam , ...nie wyśmiewaj miłych pań...esta, esta, esta. Tak jest.

Dodał: Ty51-17
Źródło: informacja własna

Dalej »
Całe archiwum »

 sms2ideabox – [dowiedz się więcej]
WAP http://wap.lubelskakolej.net

Copyright 2008 Projekt LubelskaKolej.net. All rights reserved.
Kolejowa Toplista